Pandemia COVID-19 pozostawiła po sobie nie tylko doświadczenie globalnego kryzysu zdrowotnego, ale także trwałą podatność społeczeństw na lęk, chaos informacyjny i dezinformację. Ognisko zakażeń wirusem Andes związane ze statkiem ekspedycyjnym Hondius pokazało, że nawet lokalne zagrożenie epidemiologiczne może błyskawicznie zostać przekształcone w medialną narrację o „nowej pandemii”. Eksperci podkreślają jednak, że hantawirus nie posiada obecnie potencjału pandemicznego, a większym problemem społecznym okazuje się sposób interpretowania informacji niż sam patogen.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego ognisko zakażeń hantawirusem na statku Hondius wywołało falę dezinformacji i porównań do pandemii COVID-19
- Czym różni się zakażenie wirusem Andes od chorób o potencjale pandemicznym
- W jaki sposób nieprecyzyjna komunikacja zdrowotna napędza teorie spiskowe i społeczny lęk
- Dlaczego eksperci ostrzegają, że największym zagrożeniem może być dziś infodemia, a nie sam patogen
Ognisko zakażeń na statku Hondius uruchomiło mechanizmy znane z COVID-19
Sprawa statku Hondius rozpoczęła się od poważnych zachorowań, kwarantanny części pasażerów, działań służb sanitarnych oraz komunikatów publikowanych przez międzynarodowe instytucje zdrowia publicznego, w tym WHO i ECDC. Bardzo szybko wydarzenia te zaczęły jednak funkcjonować również jako temat społeczny i polityczny.
W przestrzeni internetowej pojawiły się pytania charakterystyczne dla pierwszych miesięcy pandemii COVID-19: czy świat stoi przed nową pandemią, czy instytucje przekazują pełne informacje oraz czy procedury sanitarne nie będą prowadzić do ponownego ograniczania wolności obywatelskich. W efekcie lokalne ognisko epidemiologiczne zaczęło być interpretowane przez pryzmat doświadczeń z lat 2020–2022.
Hantawirus Andes nie ma obecnie potencjału pandemicznego
Jednak porównywanie wirusa Andes do SARS-CoV-2 jest błędem. Kluczowe znaczenie ma zarówno droga transmisji, jak i zdolność wirusa do szerzenia się między ludźmi.
Wirus Andes przenosi się przede wszystkim przez gryzonie i trafia do ludzi ze środowiska. Transmisja międzyludzka, poza wyjątkowymi sytuacjami bliskiego kontaktu, praktycznie nie występuje. Dlatego z punktu widzenia populacyjnego nie mówimy o wirusie, który ma potencjał wywołania nowej pandemii – wyjaśnia dr Andrzej Jarynowski, epidemiolog z Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
To niezwykle istotna różnica. Wirusy o potencjale pandemicznym charakteryzują się łatwą transmisją pomiędzy ludźmi i możliwością szybkiego rozprzestrzeniania się na skalę globalną. W przypadku hantawirusa Andes taki mechanizm obecnie nie występuje.
Dezinformacja rozprzestrzenia się szybciej niż wirus
Jednym z największych problemów okazał się chaos pojęciowy dotyczący podstawowych terminów epidemiologicznych. W przestrzeni publicznej zaczęto mieszać znaczenie takich pojęć jak „osoba zakażona”, „osoba objęta nadzorem epidemiologicznym”, „pacjent podejrzany o zakażenie” czy „kwarantanna”. W praktyce doprowadziło to do sytuacji, w której część odbiorców uznała, że liczba potwierdzonych przypadków jest znacznie większa niż w rzeczywistości. Tymczasem objęcie nadzorem sanitarnym lub izolacją nie oznacza automatycznie zakażenia.
Równolegle w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się typowe narracje dezinformacyjne: teorie o „ukrywaniu prawdy”, „nowej pandemii” czy rzekomych związkach wirusa ze szczepieniami przeciw COVID-19. Część wpisów wykorzystywała fragmenty rzeczywistych danych medycznych, ale interpretowała je całkowicie poza kontekstem.
Jak techniczna dokumentacja staje się paliwem dla teorii spiskowych?
Szczególnym przykładem manipulacji okazały się odniesienia do dokumentacji badań klinicznych szczepionek. Ekspert przypomina, że w takich dokumentach rejestrowane są wszystkie zdarzenia medyczne dotyczące uczestników badań, niezależnie od ich przyczyny.
W dokumentacji badań klinicznych nad szczepionkami odnotowuje się wszystkie zdarzenia medyczne dotyczące uczestników badania, jak np. ciąża. To element monitorowania bezpieczeństwa, a nie automatyczny dowód związku ze szczepieniem. Prawdopodobnie pacjent niezależnie od szczepienia zakaził się w czasie badania hantawirusem i rozwinął hantawirusowy zespół płucny – wyjaśnia dr Jarynowski. Dezinformacja zaczyna się wtedy, gdy sam fakt raportowania takiego zdarzenia przedstawia się jako dowód szkodliwości szczepionki.
Ekspert zwraca również uwagę, że brak odpowiedniego kontekstu może sprawić, iż nawet neutralne informacje techniczne stają się narzędziem budowania fałszywych narracji.
Procedury bezpieczeństwa błędnie interpretowane jako „dowód katastrofy”
Ognisko zakażeń na Hondiusie pokazało także, jak łatwo standardowe działania epidemiologiczne mogą zostać odebrane jako sygnał nadchodzącego globalnego kryzysu. Ewakuacje, kombinezony ochronne, izolacja pasażerów czy monitorowanie kontaktów są rutynowymi elementami zarządzania ryzykiem epidemicznym.
Po doświadczeniach pandemii COVID-19 część społeczeństwa interpretuje jednak takie działania jako zapowiedź powrotu restrykcji sanitarnych i ograniczeń życia społecznego. To pokazuje, że pandemia pozostawiła trwały ślad psychologiczny wpływający na odbiór kolejnych zagrożeń zdrowotnych.
Cisza informacyjna uruchomiła kolejne spekulacje
Interesującym elementem całej sytuacji był również brak relacji publikowanych przez pasażerów statku w mediach społecznościowych. W świecie permanentnej obecności TikToka, Instagrama czy YouTube cisza informacyjna zaczęła być interpretowana jako dowód ukrywania prawdy. W efekcie pojawiły się spekulacje sugerujące, że statek prowadzi tajne działania wojskowe lub eksperymenty. Dr Jarynowski podkreśla jednak, że takie wnioski nie mają podstaw.
Tymczasem Hondius był statkiem ekspedycyjnym, nie typowym ekskluzywnym wycieczkowcem. To droga, niszowa wyprawa, której uczestnikami były osoby starsze, dobrze sytuowane, niekoniecznie zainteresowane relacjonowaniem swojego życia w mediach społecznościowych. Brak masowych relacji nie musi więc oznaczać tajemnicy. Może wynikać po prostu z profilu pasażerów – wyjaśnia dr Jarynowski.
Mechanizm ten pokazuje, że współczesna komunikacja kryzysowa musi mierzyć się nie tylko z nadmiarem informacji, ale również z ich brakiem.
WHO i ECDC reagowały szybciej niż podczas COVID-19
Zdaniem dr Jarynowskiego reakcja instytucji zdrowia publicznego była jednak wyraźnie sprawniejsza niż w początkowej fazie pandemii COVID-19. WHO, ECDC oraz krajowe służby sanitarne szybciej publikowały komunikaty i materiały wyjaśniające, a także monitorowały reakcje społeczne. Doświadczenia z pandemii przełożyły się więc na poprawę procedur komunikacyjnych i większą gotowość do reagowania na dezinformację. Problemem pozostaje jednak nie tylko szybkość publikowania komunikatów, ale również ich zrozumiałość dla społeczeństwa.
Ekspert podkreśla, że samo przekazywanie faktów nie wystarcza. Instytucje muszą jednocześnie tłumaczyć znaczenie pojęć epidemiologicznych oraz sens procedur bezpieczeństwa. Bez odpowiedniego kontekstu nawet prawidłowe informacje mogą zostać wyparte przez emocjonalne narracje rozpowszechniane w mediach społecznościowych.
Nieprecyzyjny język może napędzać kryzys zdrowotny
Specjalista wskazuje, że w sytuacjach kryzysowych ogromne znaczenie ma precyzja języka. Informacja o kwarantannie lub nadzorze epidemiologicznym bez wyjaśnienia ich znaczenia może zostać odebrana jako dowód wymknięcia się sytuacji spod kontroli.
W tej sytuacji większym zagrożeniem społecznym okazuje się infodemia niż sam patogen. Hantawirus nie ma dziś potencjału epidemicznego w takim sensie, jakiego obawiamy się przy koronawirusach czy grypie ptaków. Natomiast fałszywe narracje rozchodzą się szybko, szczególnie wtedy, gdy ludzie pamiętają ograniczenia z czasów COVID-19 i boją się ich powrotu – podkreśla dr Andrzej Jarynowski.
Główne wnioski
- Wirus Andes związany z ogniskiem zakażeń na statku Hondius nie posiada obecnie potencjału pandemicznego.
- Dezinformacja i nieprecyzyjna komunikacja mogą wywoływać większy społeczny niepokój niż samo zagrożenie epidemiologiczne.
- WHO i ECDC reagowały szybciej niż podczas pierwszej fazy pandemii COVID-19, jednak nadal istnieją luki w komunikacji kryzysowej.
- Fałszywe narracje dotyczące szczepień, kwarantanny i „ukrywania prawdy” pokazują, że infodemia pozostaje jednym z największych wyzwań zdrowia publicznego.
Źródło:
- https://www.umw.edu.pl/pl/aktualnosci/hantawirus-kontra-infodemia

