Pacjenci rezygnują z radioterapii, przyjmują preparaty przeznaczone dla zwierząt, a do onkologów wracają dopiero z zaawansowaną chorobą – takie przypadki opisują lekarze z Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii w Szczecinie. Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie ponownie apeluje do prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określanej jako Lex Szarlatan. Zdaniem medyków problem pseudomedycznych metod szczególnie mocno dotyka pacjentów onkologicznych, a ich rozpowszechnianiu sprzyjają media społecznościowe.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego onkolodzy alarmują o skutkach rezygnacji z leczenia na rzecz pseudomedycznych metod.
- Jakie przypadki pacjentów opisują lekarze z Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii w Szczecinie.
- W jaki sposób lęk przed leczeniem i przekazy w mediach społecznościowych mogą wpływać na decyzje chorych.
- Dlaczego Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie apeluje o podpisanie Lex Szarlatan.
OIL w Szczecinie ponawia apel o podpisanie Lex Szarlatan
Prezydent Karol Nawrocki ma czas do 21 sierpnia na podjęcie decyzji w sprawie Lex Szarlatan. Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie ponownie zaapelowała o podpisanie ustawy, argumentując, że lekarze potrzebują skuteczniejszych narzędzi do przeciwdziałania pseudomedycznym praktykom.
– Nie jeden raz już mówiliśmy, że szarlatani sprawiają, że nasi pacjenci wierzą w to, że ziołami i dziwnymi specyfikami można wyleczyć zaawansowanego raka. Dają pacjentom złudną nadzieję, odciągają ich od terapii i konwencjonalnego leczenia na rzecz imaginacji. To jest faktycznie zabieranie wielu osobom szansy na dłuższe i bardziej komfortowe życie – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.
Samorząd lekarski zwrócił się o stanowisko do ekspertów z Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii w Szczecinie. Lekarze opisują przypadki, w których pacjenci pod wpływem osób oferujących niepotwierdzone metody rezygnowali z leczenia onkologicznego, a do specjalistów zgłaszali się ponownie dopiero po progresji choroby.
Pacjentka zrezygnowała z radioterapii. Przyjmowała środki dla zwierząt
Jedną z takich historii przywołuje Norbert Szram, chirurg onkologiczny. Lekarz zapamiętał przypadek pacjentki, która zamiast leczenia onkologicznego zdecydowała się na przyjmowanie preparatów przeciwpasożytniczych przeznaczonych dla zwierząt.
– Najbardziej utkwiła mi w pamięć sytuacja, gdy pacjentka przyjmowała środki antypasożytnicze przepisywane nie ludziom, a zwierzętom. Recepty na leki miał przepisywać weterynarz dla psa, a ona zażywała je osobiście. Kobieta zrezygnowała z radioterapii i leczenia konwencjonalnego. Gdy dowiedziałem się o sytuacji i wyraziłem dezaprobatę, kobieta już więcej nie pojawiła się w gabinecie – relacjonuje Szram.
Chirurg zwraca uwagę, że osoby proponujące pseudomedyczne terapie wykorzystują obawy związane z chorobą nowotworową i leczeniem.
– To jest bazowanie na lęku pacjentów. Lęku przed bólem, inwazyjnym leczeniem. Szarlatani mówią proste słowa, oferują proste rozwiązania i zapewnienia, że wszystko będzie szybko i dobrze – mówi Norbert Szram.
Jak dodaje, część pacjentów ponownie zgłasza się do lekarzy, kiedy okazuje się, że wybrana metoda nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Wtedy jednak sytuacja kliniczna może być już znacznie trudniejsza.
Lekarze: pacjent po wizycie u uzdrowiciela często znika z gabinetu
Według lekarzy jednym z problemów jest brak możliwości bezpośredniego skonfrontowania pseudomedycznych twierdzeń z aktualną wiedzą medyczną. Pacjent przekonany do alternatywnej metody może po prostu przerwać kontakt z onkologiem.
Na znaczenie internetu i mediów społecznościowych zwraca uwagę dr Roman Dubiański, kierownik Oddziału Onkologii Klinicznej Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii w Szczecinie. Jego zdaniem niesprawdzone informacje osiągają duże zasięgi, a ich skutki lekarze obserwują później w gabinetach.
– Musimy uregulować to, co jest w tej chwili zupełnie puszczone na żywioł. Pacjenci z chorobami nowotworowymi trafiają do ludzi nie mających wiedzy na temat leczenia, a szerzą swoje niepotwierdzone medycznie teorie. Media społecznościowe mają wielkie zasięgi, jest tam mnóstwo niesprawdzonej wiedzy i spotykamy się z tym w naszych gabinetach – mówi dr Roman Dubiański.
Lekarz dodaje, że do Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii trafiają osoby z zaawansowanymi nowotworami po wcześniejszym korzystaniu z usług uzdrowicieli.
– Zgłaszają się do nas osoby po działaniu uzdrowicieli w zaawansowanych nowotworach, a my nie mamy już wiele do zaoferowania – podkreśla Dubiański.
Mały guz piersi, później rozległa choroba
Dr Roman Dubiański przywołuje również przypadek kobiety, u której lekarze rozpoznali niewielkiego guza piersi. Pacjentka nie zdecydowała się wówczas na proponowane leczenie.
– Pamiętam sytuacje, że diagnozowaliśmy kobietę z małym guzem piersi. Ona nie podjęła leczenia, a wróciła już z rozlanym, naciekającym wręcz na klatkę piersiową. Jak można się domyślać, korzystała z innego leczenia – relacjonuje lekarz.
Historie przedstawione przez specjalistów są dla Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie argumentem za potrzebą zmian prawnych. Samorząd lekarski wskazuje, że obecne możliwości reagowania na działalność osób rozpowszechniających niepotwierdzoną wiedzę i oferujących chorym niesprawdzone metody są niewystarczające.
OIL w Szczecinie ponawia więc apel do prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie Lex Szarlatan. Decyzja w sprawie ustawy ma być znana do 21 sierpnia.
Główne wnioski
- Lekarze z Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii w Szczecinie opisują przypadki pacjentów, którzy rezygnowali z leczenia onkologicznego na rzecz pseudomedycznych metod.
- Jeden z opisanych przypadków dotyczył pacjentki, która zrezygnowała z radioterapii i przyjmowała środki przeciwpasożytnicze przeznaczone dla zwierząt.
- Onkolodzy wskazują, że część chorych wraca do specjalistów dopiero z zaawansowaną chorobą nowotworową, gdy możliwości leczenia mogą być już ograniczone.
- Prezydent Karol Nawrocki ma czas do 21 sierpnia na decyzję w sprawie Lex Szarlatan, a OIL w Szczecinie apeluje o podpisanie ustawy.
Źródło:
- OIL w Szczecinie / Oprac. AF



