Szpitale likwidujące oddziały mogą przez dwa lata zachować 50% dotychczasowego ryczałtu. Mechanizm wprowadzony na początku 2026 roku przez Ministerstwo Zdrowia ma ułatwić reorganizację placówek, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów finansowych. Michał Ogrodowicz, ekspert Formedis ds. ochrony zdrowia, zwraca uwagę na brak przewidywalności przyszłych kontraktów NFZ i ryzyko ograniczenia dostępności świadczeń. Jego zdaniem o powodzeniu zmian powinny decydować przede wszystkim bezpieczeństwo pacjentów i rzeczywiste koszty funkcjonowania szpitali.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Na jakich zasadach szpitale mogą zachować 50% ryczałtu przez dwa lata po likwidacji oddziału.
- Dlaczego brak informacji o przyszłej wartości kontraktu NFZ utrudnia reorganizację placówek.
- Jakie warunki powinny zostać spełnione przed zamknięciem porodówki lub zmianą profilu oddziału.
- Dlaczego likwidacja oddziału nie zawsze przynosi oczekiwane oszczędności.
50% ryczałtu przez dwa lata. Szpitale potrzebują stabilnego finansowania
Wprowadzony przez Ministerstwo Zdrowia mechanizm pozwala szpitalom zachować przez dwa lata połowę ryczałtu przypisanego do likwidowanego oddziału. Jak ocenia Michał Ogrodowicz, takie rozwiązanie może pomóc placówkom sfinansować reorganizację, która wiąże się m.in. z przygotowaniem nowych miejsc leczenia, przeszkoleniem personelu czy wypłatą odpraw.
Ekspert Formedis zaznacza jednak, że wysokość wsparcia powinna być ustalana indywidualnie, a szpital musi z wyprzedzeniem wiedzieć, kiedy finansowanie się zakończy.
Poważniejszym problemem pozostaje niepewność dotycząca przyszłych przychodów. Jak wskazuje Ogrodowicz, zdarzają się sytuacje, w których NFZ nie przedstawia nawet orientacyjnej wartości kontraktu po przekształceniu oddziału z trybu ostrego na planowy.
– Szpital ma zdecydować o zmianie, nie znając przyszłych przychodów – zauważa ekspert.
Jego zdaniem NFZ powinien jeszcze przed podjęciem decyzji przez placówkę przedstawić szacunkową wartość umowy, zakres świadczeń oraz sposób kalkulacji finansowania.
Likwidacja porodówki lub zmiana profilu oddziału. Kiedy jest uzasadniona?
Ogrodowicz wskazuje, że część świadczeń można realizować bez utrzymywania całodobowego oddziału. Przykładem są wybrane zabiegi okulistyczne, które mogą być wykonywane w trybie jednodniowym, z dalszą opieką ambulatoryjną. Pozwala to ograniczyć koszty dyżurów, pod warunkiem odpowiedniej kwalifikacji pacjentów, zabezpieczenia pomocy w razie powikłań i uzyskania kontraktu NFZ.
Bardziej złożona jest sytuacja oddziałów położniczych. Spadająca liczba porodów oraz wysokie koszty utrzymania infrastruktury mogą przemawiać za przekształceniem porodówki, np. w oddział ginekologii zabiegowej.
– Rozwój ginekologii nie zastępuje opieki położniczej – zaznacza Michał Ogrodowicz.
Ekspert przekonuje, że przed zamknięciem porodówki trzeba sprawdzić nie tylko liczbę urodzeń i wynik finansowy oddziału, ale również czas dojazdu do innego szpitala, dostępność transportu oraz możliwości placówki przejmującej pacjentki. Znaczenie mają także dostęp do pilnego cięcia cesarskiego, znieczulenia i opieki nad noworodkiem.
Zamknięcie oddziału nie oznacza automatycznych oszczędności
Zdaniem eksperta Formedis największe ryzyko finansowe pojawia się po zakończeniu dwuletniego wsparcia. Likwidacja oddziału nie eliminuje bowiem wszystkich kosztów jego funkcjonowania.
Szpital nadal może ponosić wydatki związane z utrzymaniem budynku, administracją, częścią personelu oraz obsługą wcześniejszego zadłużenia. Dlatego strata wykazywana przez oddział nie jest równoznaczna z kwotą, którą placówka zaoszczędzi po jego zamknięciu.
Ogrodowicz wskazuje, że przed reorganizacją konieczne jest oszacowanie utraconych przychodów, rzeczywistych oszczędności oraz kosztów pozostających w szpitalu. Należy również sprawdzić, czy nowy profil działalności będzie rentowny przy obowiązujących wycenach NFZ i przewidywanej liczbie pacjentów.
Ekspert zwraca także uwagę na zagrożenie podejmowania decyzji wyłącznie dla krótkoterminowej poprawy wyniku finansowego.
– W takim scenariuszu szpital może poprawić finanse, a pacjenci stracić dostęp do potrzebnej pomocy – ostrzega.
Reorganizacja szpitali wymaga współpracy ponad granicami powiatów
Według Michała Ogrodowicza zmiany w strukturze szpitalnictwa powinny być planowane wspólnie przez sąsiadujące placówki i samorządy. Zamknięcie jednego oddziału wpływa bowiem na obciążenie innych szpitali, które muszą dysponować odpowiednim personelem i możliwościami przyjęcia dodatkowych pacjentów.
Ekspert wskazuje, że starzenie się społeczeństwa i spadek liczby porodów przemawiają za rozwojem leczenia planowego, rehabilitacji oraz opieki długoterminowej. Jednocześnie konieczne jest zapewnienie finansowania całodobowej gotowości do udzielania pomocy, także w placówkach obsługujących niewielką liczbę pacjentów.
Ważne pozostaje również odpowiednio wczesne informowanie pracowników i mieszkańców o planowanych zmianach. Brak konsultacji może prowadzić do protestów, odejść personelu i wstrzymania reorganizacji.
Bezpieczeństwo pacjentów ważniejsze niż liczba zamkniętych oddziałów
Ogrodowicz przekonuje, że ocena reorganizacji nie powinna ograniczać się do bilansu pojedynczego szpitala. NFZ musi uwzględniać zarówno koszty wsparcia przekształcanej placówki, jak i wydatki na świadczenia realizowane przez inne podmioty.
Przed ograniczeniem działalności oddziału konieczne jest więc zapewnienie pacjentom bezpiecznej alternatywy, ustalenie przyszłego finansowania oraz sprawdzenie sytuacji ekonomicznej szpitala po zakończeniu okresu ochronnego.
– Liczba zamkniętych oddziałów nie pokazuje, czy mieszkańcy są lepiej leczeni – podsumowuje Michał Ogrodowicz.
Zdaniem eksperta Formedis rzeczywistą miarą powodzenia reorganizacji powinny być dostępność i bezpieczeństwo świadczeń oraz całkowity koszt zapewnienia opieki mieszkańcom.
Główne wnioski
- Szpitale mogą zachować 50% ryczałtu przez dwa lata po likwidacji oddziału. Mechanizm wprowadzony przez Ministerstwo Zdrowia na początku 2026 roku ma wspierać reorganizację placówek.
- Brak szacunkowej wartości przyszłego kontraktu NFZ utrudnia szpitalom ocenę opłacalności zmiany profilu działalności i planowanie zatrudnienia.
- Zamknięcie oddziału nie eliminuje wszystkich kosztów. Szpital nadal może ponosić wydatki związane z utrzymaniem budynku, administracją, personelem i wcześniejszym zadłużeniem.
- Bezpieczeństwo pacjentów powinno decydować o reorganizacji. Michał Ogrodowicz, ekspert Formedis, wskazuje na konieczność zapewnienia dostępności świadczeń, szczególnie przy likwidacji oddziałów położniczych.
Źródło:
- Mat. prasowy / Oprac. TK



