Dokładnie rok po ogłoszeniu przez Donalda Trumpa „Dnia Wyzwolenia”, który zapoczątkował szeroko zakrojony eksperyment taryfowy wobec niemal wszystkich partnerów handlowych USA, Biały Dom wraca do polityki celnej w nowej formule. Tym razem administracja stawia na bardziej selektywne, sektorowe instrumenty: 100-procentowe cła na część opatentowanych produktów farmaceutycznych oraz korekty zasad nakładania taryf na stal, aluminium i miedź. To nie tylko kolejny ruch handlowy. Dla rynku farmaceutycznego, przemysłu metalowego i systemów ochrony zdrowia może to oznaczać nową fazę presji kosztowej, przebudowy łańcuchów dostaw i sporów o bezpieczeństwo lekowe.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie nowe cła na leki ogłosił Donald Trump i które produkty farmaceutyczne mogą zostać objęte stawką sięgającą 100%.
- Dlaczego administracja USA powiązała import opatentowanych leków i API z bezpieczeństwem narodowym oraz jak uzasadnia potrzebę przenoszenia produkcji do Stanów Zjednoczonych.
- Które kraje i firmy mogą skorzystać z niższych stawek celnych lub wyjątków, w tym producenci z UE, Japonii, Korei Południowej, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.
- Na czym polegają zmiany w taryfach na stal, aluminium i miedź oraz jakie mogą być ich skutki dla przemysłu, cen i łańcuchów dostaw.
Co dokładnie ogłosił Trump 2 kwietnia 2026 roku?
2 kwietnia 2026 r. Trump podpisał proklamację opartą na sekcji 232 Trade Expansion Act, uznając, że import opatentowanych produktów farmaceutycznych i ich składników zagraża bezpieczeństwu narodowemu Stanów Zjednoczonych. W praktyce oznacza to uruchomienie nowego reżimu celnego dla markowych leków i części API, przy jednoczesnym pozostawieniu poza taryfami leków generycznych i ich składników — przynajmniej na tym etapie.
Biały Dom argumentuje, że problemem jest rosnąca zależność USA od zagranicznej produkcji. Według administracji, w 2025 r. około 53% opatentowanych produktów farmaceutycznych dystrybuowanych na rynku amerykańskim było wytwarzanych poza USA, a jedynie około 15% opatentowanych API dla rynku amerykańskiego było produkowanych w kraju. Te dane stały się jednym z głównych uzasadnień dla uznania importu leków za kwestię bezpieczeństwa narodowego.
Jakie cła obejmą leki?
Najgłośniejszym elementem nowej polityki jest bazowa możliwość nałożenia 100% cła ad valorem na import opatentowanych produktów farmaceutycznych i powiązanych składników farmaceutycznych objętych proklamacją. Jednocześnie dokument wprowadza rozbudowany system wyjątków, ulg i stawek preferencyjnych, więc w praktyce nie każda firma i nie każdy lek zostaną objęte najwyższą stawką.
Firmy, które mają zatwierdzone przez sekretarza handlu plany onshoringu, mogą korzystać ze stawki 20%, ale tylko przejściowo — zgodnie z proklamacją ma ona wzrosnąć do 100% od 2 kwietnia 2030 r. Z kolei przedsiębiorstwa, które jednocześnie zawrą lub realizują porozumienia cenowe typu „most favoured nation” oraz przeniosą produkcję do USA, mogą korzystać nawet z zerowej stawki do 20 stycznia 2029 r.
Dodatkowo administracja przewidziała niższe stawki dla części partnerów handlowych. Dla produktów z Unii Europejskiej, Japonii, Korei Południowej, Szwajcarii i Liechtensteinu przewidziano 15%, a dla Zjednoczonego Królestwa 10%, z możliwością zejścia do zera w zakresie wymaganym przez przyszłe porozumienia USA–UK.
Które produkty mają pozostać poza taryfami?
Nowy system nie oznacza automatycznego obłożenia cłami całego rynku farmaceutycznego. Proklamacja wyłącza z taryf m.in. leki sieroce, radiofarmaceutyki, terapie osoczopochodne, leczenie niepłodności, terapie komórkowe i genowe, koniugaty lek–przeciwciało, część medycznych środków zaradczych związanych z zagrożeniami CBRN, a także produkty dla zdrowia zwierząt – pod warunkiem spełnienia określonych kryteriów. Poza bieżącym zakresem ceł pozostają też leki generyczne i ich składniki.
Dlaczego Biały Dom wiąże cła na leki z bezpieczeństwem narodowym?
Administracja Trumpa opiera całą konstrukcję na tezie, że produkcja leków innowacyjnych jest kluczowa nie tylko z perspektywy gospodarczej, ale również obronnej i zdrowotnej. W oficjalnym uzasadnieniu wskazano, że opatentowane leki są istotne m.in. dla leczenia nowotworów, chorób rzadkich, chorób autoimmunologicznych i zakaźnych, a nadmierna zależność od importu może ograniczyć dostęp do terapii w czasie kryzysu geopolitycznego, wojny lub poważnych zakłóceń łańcuchów dostaw.
W praktyce jest to szersza strategia: połączyć politykę celną z polityką cenową i przemysłową. Firmy farmaceutyczne mają nie tylko płacić cła albo przenosić produkcję do USA, lecz również godzić się na porozumienia cenowe ograniczające koszty leków na amerykańskim rynku. Część największych firm – w tym Pfizer, Merck, Bristol Myers Squibb i AstraZeneca – zawarła już porozumienia z Białym Domem, które mają chronić je przed taryfami importowymi.
To także odpowiedź na porażkę Trumpa przed Sądem Najwyższym
Nowe proklamacje nie pojawiły się w próżni. W lutym 2026 r. Sąd Najwyższy USA, stosunkiem głosów 6 do 3, uznał, że Trump przekroczył uprawnienia, opierając szerokie globalne taryfy na ustawie IEEPA. Sąd stwierdził, że IEEPA nie daje prezydentowi uprawnienia do nakładania ceł bez wyraźnej zgody Kongresu. To był poważny cios dla szerokiego programu taryfowego administracji.
Orzeczenie nie zamknęło jednak Trumpowi drogi do dalszych działań. Wręcz przeciwnie – Reuters zauważył, że administracja od początku sygnalizowała przejście na inne podstawy prawne, przede wszystkim sekcję 232 dotyczącą bezpieczeństwa narodowego. Dzisiejsze cła na leki i korekty dla metali pokazują właśnie tę zmianę: mniej „globalnych” taryf opartych na nadzwyczajnych kompetencjach, więcej taryf sektorowych podbudowanych dochodzeniami i formalnymi proklamacjami.
Co zmienia się w taryfach na stal, aluminium i miedź?
Równolegle Trump podpisał osobną proklamację dotyczącą metali. Nie znosi ona 50-procentowych ceł na stal, aluminium i miedź jako surowce bazowe. Zmienia jednak zasady dla wielu produktów pochodnych zawierających te metale, upraszczając dotychczasowy system, który był krytykowany jako zbyt złożony i trudny do stosowania przez importerów.
Biały Dom argumentuje, że taki ruch ma uprościć system i lepiej uszczelnić pobór ceł. Z perspektywy przemysłu oznacza to jednak, że część firm importujących wyroby pochodne może skorzystać na niższych stawkach, podczas gdy utrzymanie 50% taryf na surowce bazowe dalej będzie podnosiło koszty w segmentach zależnych od metali pierwotnych.
Co to oznacza dla rynku leków i dla ochrony zdrowia?
Z punktu widzenia rynku farmaceutycznego najważniejsze jest to, że polityka handlowa USA coraz mocniej łączy trzy obszary: bezpieczeństwo lekowe, ceny terapii i lokalizację produkcji. To może mieć długofalowe skutki wykraczające poza samą Amerykę. Jeśli największy rynek leków innowacyjnych na świecie zaczyna uzależniać dostęp taryfowy od warunków cenowych i onshoringu, firmy międzynarodowe mogą przestawiać strategie inwestycyjne, priorytety rejestracyjne i geografię łańcuchów dostaw.
Dla Europy, w tym dla firm działających na rynku UE, ważne jest to, że Unia wynegocjowała stawkę 15%, a więc znacznie niższą niż grożące 100%. Nie oznacza to jednak pełnego bezpieczeństwa. Już wcześniej opisywano, że producenci leków z coraz większą ostrożnością patrzą na rynek europejski w kontekście polityki cenowej i inwestycyjnej, a nowe posunięcia USA mogą dodatkowo zwiększyć presję na przenoszenie produkcji i premier lekowych tam, gdzie warunki cenowe i regulacyjne są korzystniejsze.
Czy nowe cła Trumpa rzeczywiście odbudują produkcję w USA?
To kluczowe pytanie, na które dziś nie ma jeszcze jednoznacznej odpowiedzi. Z perspektywy Białego Domu taryfy mają działać jak dźwignia: skłonić firmy do budowy fabryk, przeniesienia API i części badań do USA oraz zaakceptowania niższych cen. Z perspektywy ekonomicznej problem jest bardziej złożony, bo farmaceutyczny onshoring wymaga lat, ogromnych nakładów kapitałowych, stabilności regulacyjnej i pewności, że przyszłe administracje nie zmienią kursu.
Co więcej, nawet jeśli część produkcji wróci do Stanów Zjednoczonych, koszty wytwarzania mogą być wyższe niż w globalnych hubach produkcyjnych. To z kolei rodzi pytanie, czy finalnie ciężar tej polityki nie zostanie częściowo przerzucony na płatników publicznych, ubezpieczycieli i pacjentów. W ochronie zdrowia każda zmiana taryfowa na poziomie surowców, API czy gotowych leków prędzej czy później przekłada się na debatę o dostępności i cenie terapii.
Główne wnioski
- Donald Trump 2 kwietnia 2026 r. ogłosił nowy system ceł sektorowych, w którym import niektórych opatentowanych produktów farmaceutycznych i składników farmaceutycznych do USA może zostać objęty stawką do 100%.
- Niższe stawki przewidziano dla wybranych partnerów handlowych: 15% dla produktów z UE, Japonii, Korei Południowej, Szwajcarii i Liechtensteinu oraz 10% dla Wielkiej Brytanii, z możliwością dalszego obniżenia w ramach umów handlowych.
- Leki generyczne nie zostały na razie objęte taryfami, a wyjątki dotyczą także m.in. leków sierocych, terapii komórkowych i genowych, radiofarmaceutyków oraz części specjalistycznych produktów medycznych.
- Administracja USA zmieniła też zasady ceł na metale: utrzymano 50% cło na stal, aluminium i miedź, ale obniżono część stawek dla produktów pochodnych oraz wyłączono z taryf wyroby o zawartości metalu poniżej 15% wagowo.
Źródło:
- The White House

