Holenderska komisja uznała, że lekarz, który aktywnie zakończył życie niespełna dwuletniego dziecka z ciężkim, nieodwracalnym uszkodzeniem mózgu i innymi poważnymi schorzeniami, dochował wymaganej staranności. To pierwszy przypadek rozpatrzony pozytywnie w ramach procedury dotyczącej dzieci w wieku od roku do 12 lat. Sprawa jest szczególnie złożona, ponieważ konsultowani lekarze początkowo różnili się w ocenie, czy cierpienie dziecka było nie do zniesienia i czy wyczerpano możliwości jego złagodzenia.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego holenderska komisja pozytywnie oceniła pierwszy przypadek aktywnego zakończenia życia dziecka w wieku od roku do 12 lat i jakie kryteria musiał spełnić lekarz.
- Jaki jest stan zdrowia niespełna dwuletniego dziecka, które miało rozległe uszkodzenie mózgu, ciężkie zaburzenia rozwoju oraz napady padaczkowe w dużej mierze oporne na leczenie.
- Dlaczego lekarze różnili się w ocenie, czy cierpienie dziecka było nieznośne i czy istniały jeszcze możliwości jego złagodzenia poprzez leczenie lub opiekę paliatywną.
- Czym aktywne zakończenie życia dziecka poniżej 12. roku życia różni się w Holandii od eutanazji na życzenie pacjenta i jaką rolę w procedurze odgrywają rodzice, lekarze oraz komisja oceniająca.
Pierwszy taki przypadek po zmianie holenderskich przepisów
Sprawę opisano w orzeczeniu LK-2026-001, opublikowanym 9 września przez holenderską komisję Beoordelingscommissie LZA-LP&K. Dotyczyła dziecka, które zmarło pod koniec 2025 r. Holandia umożliwia aktywne zakończenie życia dzieci w wieku od roku do 12 lat w ściśle określonych sytuacjach. Zgodnie z informacjami holenderskiego rządu dziecko musi być śmiertelnie chore, doświadczać nieznośnego cierpienia bez perspektyw poprawy, a lekarz musi stwierdzić, że nie istnieje rozsądna alternatywa pozwalająca to cierpienie złagodzić, również poprzez opiekę paliatywną. Decyzja jest podejmowana wspólnie z rodzicami, a lekarz ma obowiązek zachować należytą staranność.
Procedury tej nie należy utożsamiać z klasyczną eutanazją na życzenie pacjenta. W Holandii możliwość samodzielnego wystąpienia o eutanazję dotyczy osób od 12. roku życia.
Dziecko miało rozległe uszkodzenie mózgu
Dziecko urodziło się podczas zagranicznego wyjazdu rodziców w 26. tygodniu ciąży. Badanie MRI wykazało rozległe uszkodzenie mózgu. Rozpoznano m.in. ciężkie mózgowe porażenie dziecięce, zaburzenia widzenia oraz napady padaczkowe, w dużej mierze oporne na leczenie. Napady powodowały znaczny niepokój i zaburzenia snu. Dodatkowym problemem było gromadzenie się śluzu w drogach oddechowych, utrudniające oddychanie i połykanie. Mimo że dziecko zbliżało się do drugich urodzin, jego wiek rozwojowy oceniano na około sześć tygodni. Nie rozwijała się mowa, a możliwość kontaktu była bardzo ograniczona.
Komisja, opisując skalę niepełnosprawności, stwierdziła: „Wszystkie aspekty „człowieczeństwa” – dotyczące zdolności motorycznych, zachowania i osobowości – były poważnie upośledzone i nie ulegną poprawie”.
Lekarze różnili się w ocenie cierpienia
To właśnie ocena cierpienia okazała się jednym z najbardziej złożonych elementów sprawy. Lekarz prowadzący zwrócił się o dodatkowe opinie specjalistów spoza swojego regionu. Konsultanci zgadzali się co do bardzo złych rokowań i braku realnej perspektywy poprawy stanu dziecka. Nie było jednak początkowo zgody, czy spełniono kryterium ciągłego, nieznośnego cierpienia. Część lekarzy wskazywała, że istnieją jeszcze możliwości opieki paliatywnej i modyfikacji farmakoterapii przeciwpadaczkowej. W raporcie zapisano: „Lekarze ci zauważyli, że w tamtym czasie nie występowało ciągłe, nieznośne cierpienie. Padaczce towarzyszył znaczny dyskomfort, ale napady padaczkowe nie były ciągłe”.
Lekarz prowadzący zastosował rekomendowaną farmakoterapię. Według przedstawionego opisu leczenie nasiliło jednak dolegliwości związane z działaniami niepożądanymi i zostało przerwane. Kolejna konsultacja doprowadziła do odmiennej oceny: uznano, że nie istnieje rozsądna możliwość złagodzenia cierpienia poza zakończeniem życia.
Komisja: lekarz dochował należytej staranności
Ostatecznie komisja uznała, że lekarz mógł zasadnie ocenić cierpienie jako nieznośne i pozbawione perspektyw poprawy. Wzięto pod uwagę łączne obciążenie chorobami, bardzo ograniczone możliwości doświadczania pozytywnych aspektów życia oraz przewidywane dalsze pogarszanie się stanu dziecka. Rodzice zgodzili się na zakończenie życia. Zgodnie z opisem procedury dziecko najpierw wprowadzono w stan snu. Zastosowano midazolam i morfinę, a następnie propofol i tiopental. Komisja stwierdziła, że lekarz działał zgodnie z wymogami należytej staranności.
Sprawa trafia również do holenderskiej prokuratury. Wynika to z konstrukcji prawnej procedury: celowe zakończenie życia jest co do zasady objęte prawem karnym, a po ocenie specjalnej komisji prokuratura podejmuje decyzję, czy istnieją podstawy do dalszych działań.
Aktywne zakończenie życia dziecka a eutanazja
Rozróżnienie tych pojęć jest kluczowe dla interpretacji sprawy. Zgodnie z oficjalnymi informacjami holenderskiego rządu pacjent może sam wystąpić o eutanazję od 12. roku życia. W wieku 12–15 lat potrzebna jest dodatkowo zgoda rodziców lub opiekunów. W przypadku dzieci od roku do 12 lat obowiązuje odrębna procedura aktywnego zakończenia życia. Decyzję podejmują lekarz i rodzice przy spełnieniu rygorystycznych kryteriów medycznych. Dlatego określenie sprawy dwulatka mianem „eutanazji” jest medialnym uproszczeniem.
Pierwszy przypadek może mieć znaczenie dla kolejnych decyzji
Przy wprowadzaniu nowych zasad zakładano, że procedura będzie stosowana wyjątkowo – szacowano nie więcej niż około pięć przypadków rocznie. Opisana sprawa była pierwszą ocenioną w nowych ramach. Jednocześnie ujawniła jeden z najtrudniejszych problemów klinicznych i bioetycznych: ocenę nieznośnego cierpienia u dziecka, które nie jest zdolne do samodzielnego wyrażenia swojej woli. Prof. Eduard Verhagen, specjalista pediatrycznej opieki paliatywnej, podkreślał:
Nie jest się do tego przeszkolonym i trzeba przekroczyć ogromną granicę. Czasami jednak dochodzi się do punktu, w którym tę granicę się przekracza. Kiedy widzi się, że cierpienie jest tak dotkliwe i zdaje sobie sprawę, że nie ma innego rozsądnego sposobu, by je zakończyć – poza pozwoleniem dziecku na śmierć – wtedy, jako lekarz, jest się gotowym na ten krok. Pozostaje to jednak trudną decyzją: trudną zarówno pod względem medycznym, jak i emocjonalnym. Potrzebuje się wsparcia kolegów, a także komisji, która – miejmy nadzieję – zrozumie, dlaczego się to zrobiło.
Główne wnioski
- Holenderska komisja Beoordelingscommissie LZA-LP&K po raz pierwszy pozytywnie oceniła przypadek aktywnego zakończenia życia dziecka w wieku od roku do 12 lat, uznając, że lekarz dochował wymaganej należytej staranności.
- Dziecko urodziło się w 26. tygodniu ciąży i miało rozległe uszkodzenie mózgu, ciężkie zaburzenia rozwoju oraz napady padaczkowe w dużej mierze oporne na leczenie. Przed ukończeniem dwóch lat jego wiek rozwojowy oceniano na około sześć tygodni.
- Lekarze byli zgodni co do bardzo złego rokowania, ale różnili się w ocenie, czy cierpienie dziecka było nieznośne i czy wyczerpano możliwości jego złagodzenia. Rozważano m.in. dalsze leczenie przeciwpadaczkowe i opiekę paliatywną.
- W Holandii dzieci poniżej 12. roku życia nie mogą samodzielnie wystąpić o eutanazję. Od 2024 r. dla dzieci w wieku 1–12 lat obowiązuje odrębna procedura aktywnego zakończenia życia, stosowana pod ściśle określonymi warunkami.
Źródła:
- https://www.onet.pl/informacje/kai/w-holandii-zatwierdzono-eutanazje-dwulatka-opinie-lekarzy-byly-podzielone/0mf5nvw,30bc1058
- https://nltimes.nl/2026/09/09/first-ever-case-euthanasia-young-child-2-handled-well-dutch-committee
- https://billygraham.org/decision-magazine/articles/dutch-gov-t-applauds-euthanasia-of-disabled-toddler-who-was-not-dying

