W całej Polsce trwa protest szpitali powiatowych, do którego dołączyło już ponad 100 placówek. Sprawdziliśmy, które lecznice włączyły się w akcję i jak uzasadniają swoją decyzję. Wiele z nich opublikowało oficjalne komunikaty lub wypowiedziało się w lokalnych mediach, wskazując na rosnące straty, problemy z rozliczeniami z NFZ i brak stabilności finansowej. Choć formy protestu są różne, argumenty powtarzają się w niemal każdym regionie kraju.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie szpitale w Polsce wzięły udział w proteście i w jakiej skali przebiega akcja.
- Jakie są główne powody protestu wskazywane przez placówki medyczne.
- Jakie dane finansowe pokazują skalę problemów szpitali powiatowych.
- Jak wygląda sytuacja w placówkach, które nie przystąpiły do protestu.
110 szpitali w proteście. Kolejne placówki dołączają
Jak poinformował we wtorek wiceprezes Zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Tomasz Paczkowski, udział w proteście potwierdziło już 110 lecznic. W Polsce działa ponad 300 szpitali powiatowych.
Szpitale uczestniczące w proteście oznaczyły swoje budynki flagami, a pracownicy założyli czarne stroje. Przy wejściach i na terenie placówek pojawiły się również plakaty z hasłem: „Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie”.
„Czarny Tydzień” i minuta ciszy przed szpitalami
Protest odbywa się w formule „Czarnego Tygodnia” w dniach 20–24 kwietnia. Jednym z jego elementów ma być minuta ciszy „dla systemu ochrony zdrowia”, zaplanowana na 22 kwietnia o godz. 11:45 przed szpitalami w całym kraju.
Akcja ma zwrócić uwagę na sytuację finansową lecznic powiatowych oraz na narastające problemy z rozliczeniami świadczeń.
Powiat Bielski: „głęboki kryzys systemowy”
Do protestu dołączyły m.in. szpitale prowadzone przez Powiat Bielski. W przekazanym stanowisku wskazano:
– Szpitale powiatowe funkcjonują dziś w modelu, który nie zapewnia im stabilności finansowej. Rosnące koszty, niewystarczające przychody z kontraktów z NFZ, narastające zadłużenie i utrata płynności finansowej – to rzeczywistość, z którą mierzy się dziś znaczna część podmiotów leczniczych w całej Polsce.
Samorząd podkreśla, że problem nie ma charakteru jednostkowego, lecz dotyczy całego systemu.
Szpitale: rosną koszty, maleje przewidywalność finansowania
Do protestu dołączają kolejne placówki z różnych regionów kraju. Szpital w Ostrowie informuje, że przyłącza się do akcji symbolicznie – poprzez oplakatowanie i komunikaty, ale nie będzie minuty ciszy. Jak mówił Radiu Eska Tomasz Gostomczyk, sytuacja finansowa placówki jest obecnie stabilna, jednak pojawiają się obawy związane z ograniczeniami finansowania:
– Na bieżąco płacimy rachunki, ale patrzymy z niepokojem oczywiście na przepływy, które są z NFZ-u i widzimy, że już obniżono diagnostykę o 50%. Płatność ponad limit oraz endoskopię, gdzie tylko 60% będą płacić, co wywoła oczywiście wydłużenie kolejek dla pacjentów ambulatoryjnych
Szpital w Kole dołączył do protestu zwraca uwagę na brak rozliczeń za 2025 r., zaniżone wyceny świadczeń oraz rosnące koszty utrzymania. Placówka informuje o wydłużających się kolejkach i problemach z opłaceniem nadwykonań.
Straty liczone w milionach złotych
Skala problemu widoczna jest w danych finansowych poszczególnych placówek. SP ZOZ w Sokółce od lat wskazuje na problemy z wypłatą środków za nadwykonania. W 2025 r. strata wyniosła 7,79 mln zł. Gdyby NFZ rozliczył świadczenia ponad limit, wynik finansowy spadłby do 2,35 mln zł.
Jeszcze większe straty raportuje szpital w Wadowicach – ponad 14 mln zł. Placówka leczy blisko 160 tys. mieszkańców i wskazuje na niedoszacowane kontrakty. Przykładowo, kontrakt na rezonans magnetyczny wynosi 1,4 mln zł, podczas gdy wykonane badania osiągnęły wartość 3,5 mln zł.
– Ograniczenie finansowania kluczowych dla życia i zdrowia badań diagnostycznych oznacza wydłużenie kolejek na badania – napisano w oficjalnym komunikacie wadowickiego szptiala.
W Mielcu strata za 2025 r. wyniosła 18 mln zł, a prognozy na 2026 r. wskazują na podobny poziom.
Szpitale w Sokółce, Wadowicach i Mielcu również biorą udzał w proteście.
„Nie wiemy, jaka jest przyszłość szpitali”
Placówki zwracają uwagę na brak długofalowej strategii dla szpitali powiatowych oraz niepewność w zakresie finansowania świadczeń. W komunikacie szpitala w Mielcu wskazano:
– (…) szpitale nie wiedzą dziś, jak ma wyglądać przyszłość ich placówek: jaka jest strategia długofalowa, plan restrukturyzacji, które świadczenia mają być rozwijane lokalnie.
Podobne stanowisko prezentuje Związek Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.
– Leczymy pacjentów, ponosimy wszystkie koszty, a wciąż nie mamy pewności, kiedy i w jakim zakresie otrzymamy za to zapłatę – mówi prezes Marta Nowacka.
Prezes Nowacka zwraca też uwagę na zarzuty dotyczące realizacji świadczeń ponad limit:
– Jednocześnie coraz częściej zarzuca się nam, że przyjmujemy zbyt wielu pacjentów i udzielamy świadczeń ponad limit, jakby była to zła decyzja zarządcza.
Protest symboliczny, leczenie bez zmian dla pacjentów
Placówki podkreślają, że protest nie wpływa na dostępność świadczeń. W Szpitalu Powiatowym w Pionkach akcja polega m.in. na noszeniu czarnych strojów przez personel.
– Tak naprawdę walczymy o pacjenta, pracujemy w trybie zwykłym, nic się nie zmieniło – mówi dyrektor Bernarda Dudek.
Podobnie w szpitalu Siedlcach – protest ma charakter informacyjny, a świadczenia są realizowane bez ograniczeń.
Skrajne przykłady rozliczeń z NFZ
Jednym z najbardziej obrazowych przykładów sytuacji finansowej jest przypadek Szpitala Żywiec.
– To nie jest pomyłka ani błąd w druku. Za cały 2025 rok Szpital Żywiec otrzymał od NFZ propozycję wypłaty (na razie) 109 (stu dziewięciu) złotych w ramach rozliczenia tzw. nadwykonań limitowanych. Z drugiej strony mamy kwotę 24 129 955 złotych. To jest realna wartość pomocy medycznej, której udzieliliśmy naszym pacjentom ponad narzucone limity, m.in. w zakresie kardiologii, ortopedii i rehabilitacji – poinformowała placówka w Żywcu.
Są też szpitale, które nie protestują
Nie wszystkie placówki zdecydowały się na udział w akcji. Szpital Samorządowy w Kutnie popiera postulaty środowiska, ale nie bierze czynnego udziału w proteście. Jak wskazał prezes Marek Kiełczewski, priorytetem pozostaje zapewnienie ciągłości świadczeń i bezpieczeństwa pacjentów.
– Z uwagą obserwujemy rozwój sytuacji podzielamy troskę o stabilność systemu ochrony zdrowia mając na względzie jego wpływ na jakość i dostępność usług medycznych – tłumaczy Kiełczewski.
Podobne stanowisko prezentuje szpital w Stargardzie. Dyrektor Katarzyna Kazojdź wskazuje, że placówka nie przystąpiła do protestu, choć identyfikuje się z problemami systemowymi.
– Warto by było po prostu, żeby przedstawiciele każdej ze stron usiedli, porozmawiali i wspólnie wypracowali rozwiązania, które będą do przyjęcia dla każdej ze stron – wskazuje Kazojdź.
Główne wnioski
- W proteście bierze udział już 110 szpitali, czyli ponad 1/3 wszystkich placówek powiatowych w Polsce.
- Straty finansowe placówek sięgają milionów złotych – przykładowo 18 mln zł w Mielcu i ponad 14 mln zł w Wadowicach.
- Kluczowym problemem są nadwykonania i brak rozliczeń z NFZ, co bezpośrednio wpływa na płynność finansową placówek.
- Protest ma charakter symboliczny i nie ogranicza leczenia pacjentów, ale sygnalizuje narastający kryzys systemowy.
Źródło:
- Media

