Rada Powiatu Leskiego podczas sesji 18 września 2025 roku odrzuciła projekt uchwały dotyczącej likwidacji oddziału ginekologiczno-położniczego w Szpitalu Powiatowym w Lesku. Głosowanie, poprzedzone burzliwą i emocjonalną dyskusją, zakończyło się wynikiem: 5 głosów „za”, 6 „przeciw”, 3 wstrzymujące się. Tym samym – przynajmniej na razie – ostatnia porodówka w Bieszczadach nie zostanie zlikwidowana.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie były powody próby likwidacji porodówki w Szpitalu Powiatowym w Lesku.
- Dlaczego radni powiatowi sprzeciwili się przekształceniu oddziału ginekologiczno-położniczego w ginekologiczny.
- Jakie działania podjęło Ministerstwo Zdrowia w sprawie ostatniej porodówki w Bieszczadach.
- Co przewiduje nowy model opieki okołoporodowej realizowanej przez położne i kiedy może wejść w życie.
Oddział w Lesku – ostatni na mapie południowego Podkarpacia
Oddział ginekologiczno-położniczy w Lesku jest ostatnią placówką tego typu działającą w Bieszczadach. Od 2017 roku zlikwidowano porodówki w Sanoku i Ustrzykach Dolnych – pierwszą z powodu braków kadrowych, drugą z przyczyn ekonomicznych. Leski szpital przyjmował więc pacjentki z trzech powiatów: leskiego, sanockiego i bieszczadzkiego.
Z danych szpitala wynika, że w 2024 roku odbyło się tam zaledwie 197 porodów, co – przy wysokich kosztach utrzymania i niekorzystnych wycenach świadczeń przez NFZ – generuje miesięcznie ok. 500 tysięcy złotych strat. W ostatnim roku działalności oddział przyniósł stratę sięgającą 5,6 mln zł. Do 30 czerwca 2025 roku przyjęto 86 porodów.
Argumenty za likwidacją: zadłużenie, kadry i ekonomia
Dyrektorka szpitala, Małgorzata Bryndza, w trakcie sesji apelowała o przyjęcie uchwały, podkreślając dramatyczną sytuację finansową placówki. Szpital ma obecnie 116 milionów złotych długu.
Ten szpital nie ma czasu, bez podjęcia jakichkolwiek prób jego ratowania ten szpital nie będzie istniał – mówiła dyrektorka. Jej zdaniem dalsze utrzymywanie porodówki może doprowadzić do „niewydolności” całej placówki – zabraknie środków na zakup leków, posiłków, opatrunków, czy wypłaty dla personelu.
Wicestarosta Wiesław Kuzio, wcześniej także dyrektor leskiego szpitala, zaznaczył, że zarząd powiatu „zrobił wszystko, co możliwe”, by ratować oddział. Przypomniał, że rozmowy toczono z NFZ, wojewodą podkarpacką, a także z poprzednią minister zdrowia, Izabelą Leszczyną.
Nie mamy już gdzie wyżej pójść – mówił Kuzio, dodając, że rząd nie odpowiedział na „list rozpaczy” skierowany do premiera Donalda Tuska. Zarząd próbował również nawiązać kontakt z nową minister zdrowia, Jolantą Sobierańską-Grendą, jednak bez rezultatu.
Opór społeczny i okupacja ministerstwa
W dniu sesji radnych pracownicy szpitala – wspólnie z posłanką Marceliną Zawiszą – zorganizowali okupację Ministerstwa Zdrowia, domagając się spotkania z nową szefową resortu. Spotkanie się nie odbyło.
Poprzednia minister zdrowia, Izabela Leszczyna, obiecywała pomoc i zapewniała, że porodówka w Lesku zostanie utrzymana. 1 lipca doszło nawet do spotkania przedstawicieli samorządu z resortem, jednak do końca sierpnia nie przedstawiono konkretnych rozwiązań. Na kolejne spotkanie w sierpniu nowa minister oddelegowała jedynie swojego doradcę – Andrzeja Podlipskiego, byłego prezesa Grupy Scanmed – który nie przekazał żadnych wiążących deklaracji.
Stanowisko Ministerstwa Zdrowia: położne zamiast porodówek?
W odpowiedzi na medialne i samorządowe doniesienia, Ministerstwo Zdrowia opublikowało komunikat dotyczący oddziału położniczo-ginekologicznego w Lesku. Resort informuje, że działalność oddziału została czasowo zawieszona z powodu trwającego remontu.
Jednocześnie ministerstwo zapowiada wprowadzenie nowego świadczenia gwarantowanego – „Opieka nad ciężarną lub rodzącą realizowana przez położną”. Projekt ma zabezpieczać podstawową opiekę okołoporodową na terenach pozbawionych oddziałów porodowych. Zgodnie z projektem:
- świadczenie ma być realizowane na Izbie Przyjęć lub SOR przez położne;
- położna oceni stan kliniczny pacjentki, wykryje patologie, wyda zalecenia i zapewni opiekę w trakcie porodu;
- w razie konieczności zapewniony będzie transport z udziałem położnej do innego szpitala.
Resort zapewnia, że rozporządzenie trafi do konsultacji do końca września, a jego wejście w życie planowane jest na IV kwartał 2025 roku. Do tego czasu kobiety w ciąży z regionu muszą korzystać z placówek w Brzozowie, Krośnie lub Przemyślu.
Oddział uratowany – ale co dalej?
Choć Rada Powiatu Leskiego nie wyraziła zgody na likwidację porodówki, nie oznacza to automatycznego jej wznowienia. Oddział wciąż pozostaje zawieszony, a szpital walczy z gigantycznym zadłużeniem i brakiem kadry. Przyszłość oddziału zależy teraz od decyzji rządu, działań Ministerstwa Zdrowia oraz realnego wsparcia finansowego i organizacyjnego.
Główne wnioski
- Oddział ginekologiczno-położniczy w Lesku to ostatnia porodówka w Bieszczadach – w 2024 roku przyjęto tam tylko 197 porodów, a funkcjonowanie oddziału generuje miesięczną stratę ok. 500 tys. zł.
- Radni Powiatu Leskiego nie zgodzili się na jego likwidację – uchwała przekształcająca oddział w czysto ginekologiczny została odrzucona stosunkiem głosów 6:5 przy 3 wstrzymujących się.
- Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało wprowadzenie nowego świadczenia: „Opieka nad ciężarną lub rodzącą realizowana przez położną”, które ma zapewniać podstawową opiekę na terenach bez porodówek – wejście w życie planowane jest na IV kwartał 2025 roku.
- Obecnie oddział w Lesku pozostaje zawieszony, a kobiety w ciąży z regionu są kierowane do szpitali w Brzozowie, Krośnie i Przemyślu. Trwa oczekiwanie na spotkanie przedstawicieli resortu zdrowia, NFZ i lokalnych władz.
Źródło:
- opracowanie własne TVN24, Ministerstwo Zdrowia, RMF2



