Lekarze ze szpitala w Świętochłowicach zwrócili się do premiera Donalda Tuska z dramatycznym apelem o interwencję. Przez dwa miesiące pracowali bez wynagrodzenia, mimo że ich zobowiązania wobec urzędu skarbowego za niezapłacone wynagrodzenia zostały uregulowane. Problem dotyczy około 300 medyków zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych, a sytuacja pogorszyła się po ogłoszeniu przez szpital postępowania sanacyjnego. Lekarze czują się bezsilni i oszukani, a ich apele pozostają bez odpowiedzi.
Postępowanie sanacyjne – dlaczego lekarze nie otrzymali wynagrodzeń?
W grudniu szpital w Świętochłowicach ogłosił rozpoczęcie postępowania sanacyjnego. Oznacza to, że placówka musi przeprowadzić restrukturyzację, a zarząd nad nią przejął sąd gospodarczy. W efekcie szpital jest chroniony przed wierzycielami, w tym przed lekarzami, którym zalega z wynagrodzeniami. Zgodnie z przepisami prawa restrukturyzacyjnego, spłacanie zobowiązań objętych układem jest niedopuszczalne do czasu zakończenia sanacji.
Dla lekarzy oznacza to, że mogą nigdy nie otrzymać zapłaty za wykonaną pracę. Niektórzy z nich przyznają, że zostali zmuszeni do opłacenia podatków od dochodów, których w rzeczywistości nie otrzymali.
„Pracowaliśmy za darmo” – głosy lekarzy
Lekarze z nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej (NPL) podkreślają, że wykonywali ciężką pracę, często w trudnych warunkach.
Jeździmy na wizyty domowe do osób nadużywających alkoholu i narkotyków. Zarobiliśmy te pieniądze uczciwą i ciężką pracą
– powiedzieli w rozmowie z mediami.
Mimo obietnic, że szpital będzie szukał rozwiązania, medycy nie mają pewności, czy i kiedy otrzymają zaległe wynagrodzenia.
Nierówne traktowanie lekarzy
Lekarze wskazują na niesprawiedliwość w traktowaniu różnych grup pracowników. Medykom z poradni podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) zaproponowano wypłatę zaległych wynagrodzeń w formie zaliczek, pod warunkiem podpisania nowych umów. Z kolei lekarze NPL nie otrzymali takiej propozycji.
Szpital nie odpowiedział na pytania o powody różnic w traktowaniu lekarzy pracujących w dzień i tych pełniących dyżury nocne i świąteczne.
Sytuacja finansowa szpitala i apel prezydenta miasta
Świętochłowice to jedno z najbiedniejszych miast powiatowych w Polsce, a szpital od lat zmaga się z problemami finansowymi. Władze miasta tłumaczą, że brak odpowiedniego finansowania ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia oraz rosnące koszty utrzymania szpitala sprawiły, że placówka nie jest w stanie bilansować swoich finansów.
Prezydent Świętochłowic Daniel Beger także zaapelował do premiera o wsparcie. Jak dotąd nie otrzymał odpowiedzi.
- Zobacz również: Protesty przeciwko przeniesieniu oddziałów Szpitala Św. Anny: Co dalej z placówką na Ochocie?
Co dalej z opieką medyczną w Świętochłowicach?
Restrukturyzacja szpitala oznacza zmiany w organizacji pracy. Liczba lekarzy na nocnych dyżurach została zmniejszona z dwóch do jednego. Decyzja taka budzi obawy zarówno wśród medyków, jak i pacjentów, którzy obawiają się spadku jakości świadczonych usług.
Lekarze, którzy podpiszą nowe umowy z firmą zewnętrzną, będą mogli kontynuować pracę, jednak na nowych warunkach. Wielu z nich zastanawia się, czy pozostać w placówce, która nie gwarantuje terminowych wypłat.
Sytuacja lekarzy w Świętochłowicach to kolejny przykład trudności, z jakimi borykają się powiatowe szpitale w Polsce. Medycy apelują o interwencję, ale ich głosy na razie pozostają bez odpowiedzi. Bez wsparcia rządowego przyszłość placówki, a tym samym dostęp do opieki medycznej w regionie, stoi pod znakiem zapytania.
Źródło:
- tvn24.pl

