W środowisku medycznym szybko pojawiły się reakcje na słowa ministra Macieja Berka o nadwykonaniach. Chodzi o to, czy państwo powinno w pełni płacić za świadczenia realizowane ponad limit NFZ – czy raczej ograniczyć ich finansowanie. Do sprawy odniósł się Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie, który zwraca uwagę, że za tzw. nadwykonaniami stoją konkretni pacjenci, a nie tylko liczby w systemie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie argumenty przedstawił minister Maciej Berek w sprawie nadwykonań i ich finansowania.
- Jak Michał Bulsa interpretuje znaczenie nadwykonań w systemie.
- Jakie mogą być konsekwencje ograniczenia finansowania świadczeń ponad limit NFZ.
- Dlaczego spór o nadwykonania dotyczy nie tylko budżetu, ale też dostępności leczenia.
Minister o nadwykonaniach: „czy mamy płacić 100%?”
Punktem zapalnym stała się wypowiedź Macieja Berka dla Radia ZET, w której odniósł się do mechanizmu finansowania świadczeń ponad limit kontraktu z NFZ.
– NFZ się umawia ze szpitalem: „zapłacę ci za określoną liczbę świadczeń” i podpisuje umowę, kontrakt. Szpital realizuje ten kontrakt, wyczerpuje te świadczenia, które były w tym kontrakcie przewidziane, a potem udziela tych świadczeń dalej. Dlaczego? – mówił minister.
W jego ocenie obecny model, w którym nadwykonania są finansowane, rodzi pytania o sens samego kontraktowania świadczeń. Jak zaznaczył, sytuacja, w której placówka realizuje znacząco więcej świadczeń niż przewidziano w umowie, podważa mechanizm planowania wydatków publicznych.
– Czy za zrealizowanie tego, co było ponad umowę, mamy płacić 100%, czy mamy powiedzieć: „to nie jest uczciwe”? – pytał Berek.
Minister wskazał także, że rozważany mechanizm obniżania wyceny nadwykonań mógłby ograniczyć motywację do ich realizowania. Jak stwierdził, takie rozwiązanie „ma w sobie jakąś racjonalność”.
Lekarze: nadwykonania to nie liczby, tylko pacjenci
Na te słowa ostro zareagował Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie. W jego ocenie problem został sprowadzony wyłącznie do poziomu finansowego, z pominięciem realiów klinicznych.
Bulsa zwraca uwagę, że nadwykonania nie są abstrakcyjnym zjawiskiem w arkuszu kalkulacyjnym, lecz odzwierciedleniem rzeczywistych potrzeb zdrowotnych. Jak podkreśla, za każdą dodatkową procedurą stoi pacjent wymagający diagnostyki lub leczenia.
– Te „nadwykonania” to przebadani pacjenci, to zabiegi ratujące życie, to procedury pomagające w diagnostyce. Te wypowiedzi wskazują, że „nadwykonania” to stara dla szpitala i dla budżetu Państwa i NFZ – wskazuje Bulsa.
W jego opinii patrzenie na nadwykonania wyłącznie przez pryzmat kosztów prowadzi do błędnych wniosków i może skutkować ograniczeniem dostępu do świadczeń.
System bez reform? „Stoimy w miejscu”
W swojej wypowiedzi Bulsa szerzej odniósł się do kondycji systemu ochrony zdrowia w Polsce. Jak ocenił, od lat brakuje spójnej koncepcji reform, a decyzje podejmowane są głównie na podstawie analiz finansowych.
– Stoimy w miejscu i pogrążamy się w marazmie decyzyjnym. Osoby zarządzające ochroną zdrowia od dawna rzadko wyłaniają głowę zza excelowych tabelek i wydaje im się, że sprawy związane z ludzkim zdrowiem, życiem i bezpieczeństwem można uprościć do tabelek, kolumn, liczb i tego, jakich matematycznych algorytmów użyć, by się zgadzało – mówi Bulsa.
Zwraca też uwagę na narastającą lukę finansową. Jego zdaniem zapowiedzi rekordowych nakładów na ochronę zdrowia w 2026 r. nie rozwiązują problemu strukturalnego.
Ryzyko ograniczenia dostępności świadczeń
Bulsa ostrzega, że zmiana podejścia do nadwykonań może przełożyć się bezpośrednio na sytuację pacjentów. Ograniczenie finansowania świadczeń ponad limit może skutkować odsyłaniem chorych lub wydłużeniem kolejek.
Jak zaznacza, obecny system i tak funkcjonuje w sposób cykliczny – z większą dostępnością świadczeń na początku roku i ograniczeniami w jego końcówce.
– System publicznej ochrony zdrowia nie powinien działać od stycznia do września, a potem przerwa – ocenia prezes ORL w Szczecinie.
W jego opinii konieczne jest ponowne zdefiniowanie zasad funkcjonowania systemu, zamiast wprowadzania rozwiązań, które mogą pogłębić istniejące problemy.
– Temat finansowania ochrony zdrowia, dostępności świadczeń, kolejek do specjalistów, postępującej prywatyzacji ochrony zdrowia zawsze budził wielkie emocje. Takie wypowiedzi polityków sprowadzające zdrowie i bezpieczeństwo Polaków do arkusza kalkulacyjnego Excel to niedopuszczalny delikt i Pan Berek powinien przeprosić – dodaje Bulsa.
Główne wnioski
- Wypowiedź ministra Macieja Berka podważa zasadność pełnego finansowania nadwykonań i wskazuje na możliwość obniżania ich wyceny.
- Michał Bulsa podkreśla, że nadwykonania to realne świadczenia medyczne – diagnostyka i leczenie konkretnych pacjentów, a nie wyłącznie koszty.
- Ograniczenie finansowania nadwykonań może prowadzić do wydłużenia kolejek i odsyłania pacjentów, szczególnie pod koniec roku rozliczeniowego.
- Brak systemowych reform i narastająca luka finansowa w ochronie zdrowia pozostają kluczowym problemem wskazywanym przez środowisko lekarskie.
Źródło:
- OIL w Szczecienie / oprac. TK


