wzbogacenie się kosztem Narodowego Funduszu Zdrowia i swoich pacjentów. Mężczyzna pobierał od leczonych osób opłaty za usługi stomatologiczne, a następnie – bez ich wiedzy – występował o refundację tych samych zabiegów do NFZ. Śledztwo, które trwało ponad dwa i pół roku, wykazało, że proceder ten doprowadził do strat na kwotę 165 tys. zł. Lekarz usłyszał 1073 zarzuty, a pierwsza rozprawa sądowa odbędzie się 12 sierpnia 2025 roku.
Nieuczciwa praktyka dentysty – jak działał mechanizm oszustwa?
Zgodnie z ustaleniami prokuratury, stomatolog Bartłomiej S., który prowadził praktykę w Miastku, wykorzystywał system informatyczny do rozliczeń z NFZ. Proceder polegał na tym, że pacjenci regulowali rachunki za usługi stomatologiczne prywatnie, ale lekarz równocześnie wystawiał fikcyjne rozliczenia refundacyjne, jakby świadczenie było udzielone w ramach NFZ.
Prokurator Paweł Wnuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku, wyjaśnia:
Bartłomiej S. (lat 44) jest oskarżony o popełnienie 794 czynów z art. 271 par. 1 i 3 kk, czyli o poświadczenie nieprawdy w dokumentacji w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Przestępstwo to było popełniane systematycznie przez ponad osiem lat – od 2011 do końca 2019 roku. W tym czasie dentysta wielokrotnie zgłaszał refundację za świadczenia, które w rzeczywistości były już opłacone przez pacjentów.
NFZ stracił, pacjenci oszukani
Straty Narodowego Funduszu Zdrowia wynikające z tego procederu wyniosły początkowo aż 1 mln zł, jednak po dokładnej analizie dokumentacji prokuratura oszacowała je na 165 tys. zł. Niezależnie od wysokości szkody, skala oszustwa jest ogromna – liczba zarzutów wobec lekarza wynosi aż 1073, a śledztwo nadal trwa.
Pacjenci, którzy korzystali z usług dentysty, nie byli świadomi tego, że ich nazwiska pojawiają się w systemie NFZ jako osoby korzystające z refundowanych świadczeń. Oznacza to, że gdyby faktycznie chcieli skorzystać z leczenia w ramach NFZ, mogliby napotkać na odmowę ze względu na wykorzystanie przysługujących im limitów.
Dwa postępowania i łączna liczba 1073 zarzutów
Śledztwo przeciwko Bartłomiejowi S. trwało długo, ponieważ objęło ponad tysiąc przypadków oszustw. Początkowo oskarżono go o 794 czyny, jednak pod koniec 2024 roku prokuratura przedstawiła mu kolejne 279 zarzutów.
Prokurator Paweł Wnuk wyjaśnia decyzję o podziale postępowania:
Podzielenie tej sprawy wynikało z ekonomiki procesowej. Chodziło o to, by już zaczął się proces wobec tego pana, by nie przedłużać i tak już trwającego kilka lat śledztwa. Materiał dowodowy był już wystarczający, aby skierować akt oskarżenia do sądu w związku z popełnieniem 794 czynów.
Sądowy proces rozpocznie się 12 sierpnia 2025 roku, ale już wiadomo, że to nie koniec sprawy. Po zakończeniu trwającego śledztwa możliwe jest skierowanie kolejnego aktu oskarżenia, obejmującego pozostałe czyny.
Dentysta nie przyznaje się do winy
Pomimo zgromadzonego przez śledczych obszernego materiału dowodowego, oskarżony nie przyznaje się do winy. W trakcie postępowania odmówił składania wyjaśnień i nie odpowiadał na pytania śledczych.
Wobec stomatologa zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 25 tys. zł i zakaz opuszczania kraju. Nie był wcześniej karany, co może wpłynąć na wymiar ewentualnej kary.
Za poświadczenie nieprawdy w dokumentacji medycznej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej grozi mu jednak poważna sankcja – nawet do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Źródło:
- PAP
- infodent24.pl


