Rosnąca popularność alternatywnych metod „leczenia” nowotworów budzi ogromne zaniepokojenie środowiska medycznego. Mimo że brak dowodów naukowych na ich skuteczność, wielu pacjentów decyduje się na porzucenie konwencjonalnej terapii na rzecz niesprawdzonych praktyk. Media społecznościowe pełne są fałszywych obietnic i niebezpiecznych porad, które mogą prowadzić do tragicznych konsekwencji zdrowotnych. Eksperci ostrzegają: internet nie zastąpi rzetelnej diagnozy i terapii onkologicznej.
Niebezpieczne alternatywy – pułapka dla pacjentów
Coraz częściej słyszymy o przypadkach, w których osoby bez wykształcenia medycznego oferują odpłatne „terapie” nowotworowe, bazując na fałszywych przesłankach i nienaukowych metodach. Ostatnie doniesienia medialne ujawniły działalność 25-latka, który bez żadnych uprawnień interpretował wyniki badań pacjentów, zalecał niesprawdzone suplementy i namawiał do rezygnacji z leczenia onkologicznego. Jego działalność doprowadziła do śmierci pacjentki, u której nowotwór dał przerzuty do mózgu.
Zdajemy sobie sprawę, że pacjenci i ich bliscy szukają wszelkich sposobów na walkę z chorobą. Jednak trzeba pamiętać, że główną motywacją tych, którzy propagują cudowne metody leczenia raka, jest chęć zarobku, a nie realna pomoc – ostrzega Polska Liga Walki z Rakiem.
Tego rodzaju oszustwa nie są rzadkością. Fałszywi terapeuci korzystają z lęku i desperacji pacjentów, oferując metody, które nie tylko nie pomagają, ale wręcz zmniejszają szanse na wyleczenie.
Media społecznościowe i dezinformacja
Facebook, Instagram czy TikTok pełne są filmików promujących metody rzekomo skuteczne w walce z rakiem. Jedną z nich jest głodówka lecznicza, która według fałszywych „ekspertów” ma zatrzymać rozwój nowotworu.
Skuteczność tej metody nie została potwierdzona żadnymi badaniami. A te wręcz wykazują, że jest szkodliwa. Stosowanie głodówki może zaszkodzić nawet osobom zdrowym – podkreśla dr hab. n. med. Wojciech Rogowski, onkolog z Uniwersytetu Pomorskiego w Słupsku.
Lekarze obserwują, że pacjenci, którzy stosują głodówkę równolegle z chemioterapią, często nie są w stanie kontynuować leczenia z powodu skrajnego osłabienia organizmu.
Niestety, dezinformacja rozprzestrzenia się szybciej niż rzetelna wiedza medyczna. Z powodu łatwego dostępu do fałszywych informacji pacjenci podejmują decyzje, które mogą kosztować ich życie.
Rezygnacja z konwencjonalnego leczenia to igranie z życiem
Eksperci nie mają wątpliwości – porzucenie terapii onkologicznej na rzecz niesprawdzonych metod prowadzi do tragicznych skutków.
Nie mówimy o incydentalnych sytuacjach, a o problemie, który zyskuje na sile. Miałem pacjentkę, która nie zgodziła się na biopsję, bo w Internecie przeczytała, że igła wbita w nowotwór go „otwiera” i rozsiewa po organizmie – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.
Tego rodzaju mity sprawiają, że pacjenci rezygnują z diagnostyki i opóźniają rozpoczęcie leczenia. A czas jest w walce z rakiem decydujący, albowiem im wcześniej nowotwór zostanie wykryty, tym większe szanse na całkowite wyleczenie.
Onkologiczna szarlataneria – wielki biznes żerujący na chorych
Fałszywe terapie przeciwnowotworowe to nie tylko dezinformacja, ale także ogromny biznes. Wspomniany 25-latek zarobił na swojej działalności niemal 4,2 mln zł w ciągu dwóch lat. Jego przypadek to tylko wierzchołek góry lodowej.
W ciągu kilku dekad przeżyłem już wiele oszukańczych praktyk, reklamowanych jako remedium na raka. W latach 70. i 80. ubiegłego wieku były to preparaty torfu Stanisława Tołpy, później hipnotyczne seanse radzieckiego uzdrowiciela Anatolija Kaszpirowskiego, ziółka promowane przez sędziwego zakonnika sprowadzonego z Peru, a ostatnio dożylna witamina C i suplementy. Tych metod jest mnóstwo, niektóre są wręcz niebywałe. Widziałem na przykład pacjentów, którym wszywano pod skórę jakieś pestki wywołujące ropienie, aby w ten sposób usunąć z ustroju komórki nowotworowe. Moda na te wszystkie metody z czasem przemijała, ale każda wcześniej zabierała tysiące ofiar – mówi prof. Jacek Jassem.
Onkolodzy podkreślają, że pacjenci, którzy ulegli oszustom, nie powinni być oskarżani o łatwowierność. Kluczowe jest edukowanie i dostarczanie rzetelnej wiedzy.
Pacjentom nie można zarzucać naiwności. Trzeba im stale wyjaśniać, że już obecnie większość nowotworów można wyleczyć i że alternatywna medycyna tak się ma do prawdziwej medycyny, jak alchemia do chemii – podkreśla prof. Jassem.
Jak nie dać się oszukać?
Pacjenci onkologiczni powinni korzystać wyłącznie ze sprawdzonych źródeł informacji i konsultować wszelkie decyzje z lekarzami. Istnieją profesjonalne serwisy, które dostarczają rzetelnych informacji na temat metod leczenia, np. strona Polskiej Ligi Walki z Rakiem.
Przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji dotyczącej terapii warto zweryfikować źródło informacji i pamiętać, że nauka, a nie internetowe mity, ratuje życie.
Źródło:
- PAP



