We Francji ruszył proces Joëla Le Scouarneca, byłego chirurga, który przez dwie dekady dopuszczał się przemocy seksualnej wobec swoich małoletnich pacjentów. To największa tego typu sprawa w historii kraju – liczba ofiar sięga 299 dzieci, a ich średni wiek wynosił 11 lat.
Sprawa Le Scouarneca obnaża rażące zaniedbania systemowe, które przez lata pozwalały mu unikać odpowiedzialności, mimo sygnałów wskazujących na jego przestępczą działalność.
Zatrzymanie i wstrząsające dowody
Le Scouarnec został zatrzymany w 2017 roku po tym, jak jego ofiarą padła sześcioletnia dziewczynka, mieszkająca w jego sąsiedztwie. Przełomem w sprawie było odkrycie pamiętników, w których chirurg szczegółowo opisywał swoje czyny, wskazując, że przez lata czuł się bezpieczny i nietykalny.
Treść notatek stała się kluczowym dowodem – potwierdzają one setki napaści seksualnych i gwałtów na pacjentach, których operował w latach 1989–2014. Pierwszego dnia procesu oskarżony przyznał się do większości zarzutów, co wywołało ogromne emocje wśród rodzin ofiar oraz opinii publicznej.
Zbrodnie w cieniu sal operacyjnych
Le Scouarnec przez lata pracował jako chirurg układu pokarmowego w kilku szpitalach w Bretanii. Wykorzystywał dzieci będące pod znieczuleniem, czekając na moment, gdy pozostawały bez opieki.
Jego działalność była możliwa nie tylko dzięki sprzyjającym okolicznościom, ale także przez brak reakcji ze strony środowiska medycznego, w:
- 2005 roku – FBI natrafia na jego nazwisko podczas operacji wymierzonej w pedofilskie strony internetowe. Amerykańskie służby powiadamiają Francję, lecz sprawa kończy się jedynie czterema miesiącami więzienia w zawieszeniu za posiadanie dziecięcej pornografii.
- 2006 roku – Kolega lekarza zgłasza niepokojące zachowanie, ale Le Scouarnec nadal pracuje w placówkach medycznych.
- 2020 roku – Zapada pierwszy wyrok skazujący go za gwałt i napaści seksualne na czwórce dzieci, w tym na własnych krewnych.
Dopiero teraz, gdy pełna skala jego przestępstw wyszła na jaw, wymiar sprawiedliwości próbuje rozliczyć go z czynów, które przez lata pozostawały w cieniu systemowych zaniedbań.
Czy można było temu zapobiec? Odpowiedzialność instytucji
Obok procesu Le Scouarneca, francuska prokuratura prowadzi odrębne śledztwo, mające ustalić, dlaczego przez dekady nie podjęto skutecznych działań, by zatrzymać sprawcę.
Pytania budzi przede wszystkim bierność szpitali, które zatrudniały lekarza, mimo wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych.
W związku z tym 19 maja mają zostać przesłuchani byli dyrektorzy placówek, w których pracował oskarżony. Śledztwo może doprowadzić do postawienia zarzutów urzędnikom i przedstawicielom instytucji publicznych, które zignorowały wcześniejsze sygnały ostrzegawcze.
Proces, który może zmienić system
Proces Le Scouarneca to nie tylko rozliczenie konkretnego sprawcy, ale również sprawdzian dla francuskiego wymiaru sprawiedliwości i systemu ochrony dzieci.
Eksperci podkreślają, że sprawa ta może doprowadzić do zaostrzenia kontroli nad personelem medycznym, a także wprowadzenia lepszych procedur ochronnych dla dzieci w placówkach zdrowia.
Rodziny ofiar domagają się maksymalnej kary dla oskarżonego, ale także zmian systemowych, które zapobiegną podobnym tragediom w przyszłości.
Opóźniona sprawiedliwość
Proces Joëla Le Scouarneca to jedna z najbardziej wstrząsających spraw pedofilskich w Europie. Przez lata zbrodniarz działał w otoczeniu, które nie reagowało, co pokazuje, jak łatwo system może zawieść.
Teraz, po dekadach cierpienia jego ofiar, rozpoczyna się walka o sprawiedliwość – nie tylko dla nich, ale także o lepszą ochronę dzieci w przyszłości.
Źródło:
- PAP


