Rosnąca mobilność społeczeństwa, zmiany klimatyczne oraz zwiększona liczba podróży do regionów tropikalnych i endemicznych sprawiają, że Polska – mimo umiarkowanej strefy klimatycznej – musi przygotować się na przyjęcie pacjentów z najgroźniejszymi chorobami zakaźnymi. W odpowiedzi na te wyzwania, w Instytucie Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni powstaje specjalistyczny oddział wysokozakaźny. To inicjatywa o ogromnym znaczeniu dla bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców Pomorza i całego kraju.
Oddział wysokozakaźny – odpowiedź na współczesne zagrożenia
Nowy oddział ma powstać w Instytucie Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni, gdzie już dziś leczeni są pacjenci m.in. z malarią i dengą. Jak podkreśla dr Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki:
Taki oddział jest nam bardzo potrzebny dla zwiększenia bezpieczeństwa mieszkańców regionu, a nawet kraju. Biorąc pod uwagę ogromny rozwój gospodarczy Pomorza, porty, stocznie, lotnisko – nawet pojedynczy przypadek choroby Ebola, Marburg, amebozy, duru brzusznego czy błonicy, może spowodować zagrożenie życia i zdrowia, nie tylko samego pacjenta, ale i wielu osób, które od niego się zarażą.
Obecnie pacjenci z chorobami zakaźnymi trafiają do różnych placówek: dorosłych leczy się w Instytucie Medycyny Morskiej i Tropikalnej, dzieci – w Szpitalu św. Wojciecha na gdańskiej Zaspie, natomiast część działalności dawnego szpitala zakaźnego przy ul. Smoluchowskiego została przeniesiona do Gdyni-Redłowa.
Projekt budowy oddziału wysokozakaźnego zostanie przedstawiony na najbliższym posiedzeniu Prezydium Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego 24 kwietnia 2025 roku. Po akceptacji zostanie przekazany do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o finansowanie. Szacunkowy koszt inwestycji wynosi 34 miliony złotych.
Jak tłumaczy Maciej Laszkiewicz, dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku:
Problem w tym, że NFZ nie płaci za gotowość. Taki oddział nie może więc stać pusty i czekać. Na co dzień powinien wypełniać zwykłe, rutynowe działania. Mają tam być leczeni pacjenci z mniej groźnymi chorobami zakaźnymi. Jeżeli zajdzie potrzeba i pojawi się pacjent np. z gorączką krwotoczną, to oddział natychmiast przyjmie przypisane sobie zadania.
Oddział ma być w pełni przygotowany do leczenia chorób o bardzo wysokiej zakaźności i śmiertelności, takich jak Ebola, dur brzuszny, błonica czy gorączki krwotoczne, które mimo swojej rzadkości mogą stwarzać realne zagrożenie dla zdrowia publicznego.
Gdańsk bez dawnego szpitala zakaźnego. Gdynia przejmuje rolę lidera
Przez wiele lat głównym ośrodkiem leczenia chorób zakaźnych w regionie był Szpital Zakaźny przy ul. Smoluchowskiego w Gdańsku. Jednak brak odpowiedniego zaplecza technicznego i niedobór specjalistów doprowadziły do jego likwidacji.
Już pod koniec pandemii wszyscy mieli świadomość, że szpital nie może dalej funkcjonować. Brakowało w nim specjalistów, a także nowoczesnej aparatury diagnostycznej. Ten budynek w całości nadaje się do likwidacji, ponieważ nie spełnia już żadnych standardów – sanitarnych, jak i dotyczących bezpieczeństwa – mówi dr Jerzy Karpiński.
W tej sytuacji inicjatywa utworzenia nowego oddziału wysokozakaźnego w Gdyni to strategiczna decyzja, która ma zapewnić ciągłość i bezpieczeństwo opieki nad pacjentami z najcięższymi infekcjami.
Choroby tropikalne coraz bliżej Polski
Zmieniające się realia globalne sprawiają, że przypadki chorób tropikalnych stają się coraz bardziej powszechne również w Europie. W ostatnich tygodniach do Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni trafiło wielu pacjentów z malarią i dengą. Przykłady gorączek krwotocznych notowano już w Hiszpanii, Francji czy Niemczech.
W Hamburgu odnotowano natomiast przypadek, kiedy studenci medycyny odbywali praktykę w szpitalu w Rwandzie, a po ich powrocie do kraju okazało się, że mieli kontakt z pacjentem, który później zmarł na gorączkę krwotoczną. To pokazuje, że zagrożenie – choć rzadkie – jest realne, a odpowiednio przygotowany oddział wysokozakaźny może uratować życie wielu osób.
Prof. dr hab. n. med. Tomasz Smiatacz, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych GUMed i wojewódzki konsultant, podkreśla:
Bardzo potrzebny jest oddział wysokozakaźny, w pełni sprawny i przygotowany lokalowo, sprzętowo oraz kadrowo, do przyjmowania najgroźniejszych przypadków.
Źródło:
- dziennikbaltycki.pl

