W rozmowie z Polską Agencją Prasową wiceprezes NFZ Jakub Szulc potwierdził, że od 2027 roku plany finansowe Narodowego Funduszu Zdrowia będą obejmować wszystkie przyszłe i niekoniecznie znane, ale oszacowane koszty. To istotna zmiana, ponieważ obecnie wiele wydatków nie jest branych pod uwagę na etapie planowania.
Reguły dotyczące tworzenia planu finansowego NFZ wymagają co najmniej odświeżenia, jeżeli nie bardziej gruntownej modernizacji – zaznaczył Szulc w rozmowie z PAP.
Stabilizująca reguła wydatkowa – koniec dowolności w planowaniu budżetu NFZ
Wprowadzenie nieprzekraczalnego limitu stabilizującej reguły wydatkowej (SRW) dla NFZ oznacza, że wszelkie niedobory finansowe będą musiały być rekompensowane oszczędnościami w innych obszarach lub zwiększeniem wpływów z podatków. Eksperci Instytutu Finansów Publicznych oraz Federacji Przedsiębiorców Polskich podkreślają, że budżet NFZ nie będzie mógł być elastycznie modyfikowany w trakcie roku bez wpływu na inne sektory finansów publicznych.
Koszty wynagrodzeń jako „killer” planu finansowego NFZ
Jak wskazuje Szulc, problemem są rosnące koszty minimalnych wynagrodzeń, które od lipca 2022 roku znacząco obciążają budżet NFZ. W samym 2025 roku ich konsekwencje sięgną 50 mld zł przy całkowitym planie budżetowym Funduszu na poziomie ok. 200 mld zł.
(…) obecnie jest to killer planu finansowego NFZ – mówi wiceprezes Funduszu.
Czy obniżenie składki zdrowotnej zagrozi finansowaniu leczenia?
Od 2026 roku wielu przedsiębiorców zapłaci niższą składkę zdrowotną, co może wpłynąć na poziom wpływów do NFZ. W rozmowie z PAP Jakub Szulc podkreśla, że nie oznacza to automatycznie zmniejszenia liczby świadczeń medycznych, ale system zdrowia musi być przygotowany na większe wyzwania.
Nie wydaje mi się, że NFZ będzie kupował mniej świadczeń niż obecnie. Społeczeństwo w najbliższych latach będzie się dynamicznie starzało, tak więc potrzeby zdrowotne będą rosły – mówi Szulc.
Faktycznie, dane demograficzne nie pozostawiają złudzeń – starzejące się społeczeństwo oznacza większe zapotrzebowanie na usługi medyczne, a tym samym większe koszty. Dlatego kluczowe będzie znalezienie nowego modelu finansowania, który zapewni stabilność Funduszu mimo zmieniających się wpływów ze składek.
Czy pacjenci odczują skutki zmian?
Nowa reguła wydatkowa ma na celu stabilizację finansów publicznych, ale może skutkować bardziej restrykcyjnym podejściem do refundacji świadczeń zdrowotnych. Przepis ten wejdzie w życie 1 stycznia 2026 roku, a jego skutki będą widoczne w budżecie NFZ na 2027 rok.
Oczywiście, że finansowanie składkowe jest bezpieczniejsze, bo jest niezależne od innych czynników, które mają wpływ na budżet państwa. Pieniądze ze składki zdrowotnej nie mogą być przeznaczone na inny cel niż finansowanie świadczeń. Każdy inny pieniądz, który trafia do Narodowego Funduszu Zdrowia, może, ale nie musi być wydany na leczenie – przypomina Szulc.
Skąd NFZ weźmie pieniądze na pokrycie deficytu?
Jednym z kluczowych pytań dotyczących budżetu NFZ jest sposób finansowania deficytu z 2024 roku, który wynosi ponad 6 mld zł. Jak wyjaśnia Szulc, obecnie nie ma innej możliwości niż pokrycie tej kwoty z planu finansowego NFZ na 2025 rok.
Konieczność pokrycia deficytu z ubiegłego roku nie jest niczym nowym – mówi wiceprezes NFZ.
Jednocześnie Ministerstwo Finansów nie podpisało jeszcze planu NFZ na 2025 rok, co oznacza, że mogą pojawić się dalsze zmiany.
Fundusz nie ma wpływu na sposób procedowania planu po wysłaniu go do zatwierdzenia. Wiemy, że trwają rozmowy między resortami zdrowia i finansów. Minister Finansów nie zgłaszał oczekiwań pod adresem NFZ – wyjaśnia Szulc.
Reforma szpitalnictwa – NFZ przejmie większą odpowiedzialność?
Zmiany w finansowaniu NFZ zbiegają się z planowaną reformą szpitalnictwa, której horyzont czasowy zakładano na 2025 rok. Jednak, jak przyznaje Szulc, prace nad ustawą nie idą tak sprawnie, jak zakładano.
Pojawił się problem z tym, kto ma decydować o konsolidacji oddziałów szpitalnych, ich przekształceniu. Uprościliśmy tę sytuację i zgodnie z trzecią wersją projektu decyzję ma podejmować NFZ, bo nikt inny nie chciał wziąć tej odpowiedzialności – wyjaśnia Szulc.
Źródło:
- PAP


