Adrian Zandberg, lider partii Razem i kandydat na prezydenta RP, rozpoczął swoją kampanię na Pomorzu od spotkania z mieszkańcami Słupska. W ostrych słowach skrytykował politykę zdrowotną rządów PiS i PO, obwiniając je o doprowadzenie publicznych szpitali na skraj załamania. Podczas spotkania poruszył również temat długich kolejek, niedofinansowania placówek medycznych oraz odpływu lekarzy. Zandberg zaproponował zawarcie Paktu dla Zdrowia, który miałby zagwarantować co najmniej 8 proc. PKB na ochronę zdrowia, a także przedstawił swoje stanowisko w sprawie pracy lekarzy w sektorze prywatnym i publicznym.
Krytyka polityki zdrowotnej poprzednich rządów
Adrian Zandberg, lider partii Razem i kandydat na prezydenta RP, rozpoczął swoją kampanijną trasę po Pomorzu od spotkania z mieszkańcami Słupska. W trakcie wydarzenia skupił się na sytuacji w publicznej służbie zdrowia, wskazując na dramatyczne problemy szpitali w regionie i w całej Polsce. W ostrych słowach skrytykował zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i Platformę Obywatelską, oskarżając te partie o wieloletnie zaniedbania w sektorze ochrony zdrowia.
PiS i PO ręka w rękę doprowadziły szpitale na skraj załamania. Za ich krótkowzroczną politykę płacą pacjenci w Słupsku, w Miastku, i w całej Polsce
– mówił Zandberg.
Problemy szpitali na Pomorzu
Polityk Razem zwrócił szczególną uwagę na sytuację szpitali w Słupsku i Miastku, które od lat borykają się z niedofinansowaniem, odpływem lekarzy i rosnącym zadłużeniem. Odniósł się przy tym do obietnic minister zdrowia Izabeli Leszczyny, która deklarowała szybką poprawę warunków w ochronie zdrowia.
Tu, na Pomorzu, widać, że czarodziejska różdżka Leszczyny nie działa. Słupski szpital jest w złej kondycji, a marszałek z Platformy w zasadzie mówi odchodzącym lekarzom to samo co niegdyś PiS – ‘niech jadą’. Innym szpitalom w regionie, jak w Miastku, grozi zamknięcie. Tak kończy się głodzenie publicznej ochrony zdrowia przez rząd
– podkreślał Zandberg.
Dalej dodał, że obecna władza nie ma żadnego konkretnego planu na rozwiązanie problemu długich kolejek i dostępności świadczeń zdrowotnych.
Pani Leszczyna opowiadała banialuki, że wystarczy zmiana władzy, żeby skrócić kolejki. To była oczywista bzdura. Nowa władza nie ma nawet cienia pomysłu, jak skrócić kolejki. Zamiast tego szykuje kolejny skok na Narodowy Fundusz Zdrowia. To droga do piekła
– ostrzegał polityk.
Propozycja Paktu dla Zdrowia i zwiększenia finansowania
Podczas swojego wystąpienia Adrian Zandberg przedstawił rozwiązanie, które według niego mogłoby skutecznie poprawić sytuację publicznej ochrony zdrowia. Zaproponował zawarcie Paktu dla Zdrowia – ponadpartyjnej inicjatywy pod patronatem Prezydenta RP, która miałaby zagwarantować stabilne finansowanie systemu ochrony zdrowia na poziomie co najmniej 8 proc. PKB.
Zwrócił także uwagę na konieczność inwestycji w krajową produkcję leków, aby uniezależnić Polskę od importu kluczowych substancji czynnych.
Zmiany w zasadach pracy lekarzy
Kandydat na prezydenta odniósł się również do kontrowersyjnego tematu podwójnego zatrudnienia lekarzy w sektorze publicznym i prywatnym. Jego zdaniem, problemem w polskim systemie ochrony zdrowia jest sytuacja, w której pacjenci muszą płacić prywatnie za wizytę u lekarza, który następnie kieruje ich na zabieg w publicznym szpitalu.
Uważam, że lekarzom należy płacić bardzo dobrze. Ale też wymagać od nich rzetelności i uczciwości. Nie może być tak, że aby dostać się na zabieg w publicznym szpitalu, trzeba najpierw zapłacić temu samemu lekarzowi za wizytę w prywatnym gabinecie. To jest po prostu nie w porządku. Zakaz łączenia pracy w sektorze publicznym i prywatnym funkcjonuje w wielu krajach Europy i to rozwiązanie się sprawdza
- argumentował Zandberg.
Źródło:
- zawszepomorze.pl

