Nieprawidłowości finansowe na ogromną skalę, fałszowanie dokumentów księgowych, nieuzasadnione premie i narastające zadłużenie – to tylko niektóre z zarzutów, jakie ujawnił audyt przeprowadzony w Szpitalu im. Gabriela Narutowicza w Krakowie. Wyniki kontroli były na tyle alarmujące, że prezydent miasta Aleksander Miszalski 6 lutego złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.
Placówka boryka się z zadłużeniem sięgającym 160 milionów złotych. Sprawa wzbudza ogromne kontrowersje i rodzi pytania o odpowiedzialność za finansowy chaos, który narastał w szpitalu przez lata.
Fałszowanie dokumentów i zadłużenie szpitala
Podstawą zawiadomienia do prokuratury są poważne zarzuty dotyczące prowadzenia nierzetelnej księgowości i manipulowania dokumentacją finansową.
Zawiadomienie dotyczy tego, że w głównej mierze szpital, pani dyrektor, kierownictwo prowadzili nierzetelnie księgi finansowe. Ukryli fakt, że wystawili dwie faktury bez pokrycia na kwotę ponad 50 milionów złotych
– ujawnił Stanisław Kracik, zastępca prezydenta Krakowa.
Co więcej, władze szpitala miały zadłużać placówkę w sposób niekontrolowany. W chwili zmiany dyrekcji, liczba roszczeń komorniczych wynosiła aż 108.
Równocześnie, gdzie się dało, to się zadłużali. W momencie zmiany dyrekcji to po miesiącu okazało się, że 108 komorników zgłasza się z roszczeniami
– dodał Kracik.
Sytuacja finansowa placówki stawia pod znakiem zapytania jej przyszłość, a przede wszystkim – stabilność świadczeń zdrowotnych dla pacjentów.
- Zobacz również: Długi szpitali sięgają 3 mld zł. Ograniczone jest wykonywanie procedur, a pacjentów czekają dłuższe kolejki
Nieuzasadnione premie i niegospodarność
Audyt przeprowadzony na zlecenie prezydenta Krakowa wykazał również liczne nieprawidłowości w zarządzaniu majątkiem szpitala.
- Szpital wynajmował lokale użytkowe za zaskakująco niskie kwoty – zaledwie 12 zł za metr kwadratowy, co nie miało ekonomicznego uzasadnienia.
- Brakowało subliczników energii elektrycznej, co oznacza, że placówka nie kontrolowała rzeczywistych kosztów zużycia prądu.
Największe kontrowersje budzi jednak system przyznawania premii dla pracowników.
Premie w szpitalu osiągały gigantyczne kwoty – rekordziści z samych nagród otrzymywali rocznie nawet 100 tysięcy złotych.
– mówił jeszcze w listopadzie ubiegłego roku w rozmowie z Radiem Kraków Jacek Hymczak, pełnomocnik dyrektora szpitala.
Ostateczna suma nieuzasadnionych premii liczona jest w milionach złotych.
Tylko w pierwszym kwartale wypłacono ok. 600 tysięcy złotych premii, poza dodatkami funkcyjnymi, które były ujęte w etatach
– informuje wiceprezydent Kracik.
W obliczu tak poważnych naruszeń finansowych miasto zdecydowało się na złożenie zawiadomienia do prokuratury.
Nasz wydział audytu i kontroli jest statutowo zobowiązany do tego, żeby wobec stwierdzonych nieprawidłowości jeszcze w tym tygodniu wysłać zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa
– tłumaczy Kracik.
Plan naprawczy i ultimatum dla szpitala
Nowa dyrekcja placówki ma czas do końca marca na opracowanie planu wyjścia z długów. Jeśli tego nie zrobi, miasto nie wyklucza odwołania obecnej dyrektor szpitala Marioli Marchewki, która pełni swoją funkcję od 10 miesięcy.
Pracujemy nad planem naprawczym. Myślę, że potrzebujemy jeszcze miesiąca i będziemy gotowi do tego, by przedstawić go panu prezydentowi
– zapewnia Marchewka.
Podkreśla jednocześnie, że gdy obejmowała stanowisko, nie miała świadomości skali problemów finansowych placówki. Jednym z pierwszych kroków oszczędnościowych ma być redukcja liczby zastępców dyrektora – obecnie w szpitalu pracuje ich aż pięciu.
Zdaniem dyrektor Marchewki szpital jest mały i może działać bez tylu wicedyrektorów. Każde takie stanowisko to dodatkowe koszty
– informują władze placówki.
Czy miasto udzieli pożyczki?
Szpital Narutowicza zwrócił się do miasta z prośbą o pożyczkę w wysokości 25 milionów złotych. Środki miałyby zostać przeznaczone na spłatę najpilniejszych zobowiązań i odzyskanie wiarygodności u wierzycieli.
Decyzja w tej sprawie należy do radnych miejskich, którzy we wtorek podczas posiedzenia Komisji Zdrowia omówią sytuację placówki.
Udzielenie pożyczki jest konieczne, ale kwota miałaby być przeznaczona na częściowe spłaty długów i odzyskanie wiarygodności u wierzycieli
– mówi wiceprezydent Kracik.
Pojawiają się również pytania o to, dlaczego nieprawidłowości nie zostały wykryte wcześniej.
Pierwsze informacje o nieprawidłowościach w szpitalu pojawiły się 3 lata temu. Pismo w tej sprawie miało wpłynąć do ówczesnego wiceprezydenta Andrzeja Kuliga
– dodaje Kracik.
Sprawa nieprawidłowości w Szpitalu Narutowicza pokazuje, jak ogromne konsekwencje może mieć brak kontroli nad finansami placówek medycznych. Audyt wykazał nie tylko nieuzasadnione premie i fałszowanie dokumentów, ale także niegospodarność prowadzącą do zadłużenia szpitala na 160 milionów złotych.
Źródła:
- radiokrakow.pl
- krakow.tvp.pl

