Noworoczne dyżury w polskich szpitalach nadal należą do najbardziej obciążających w roku. Oprócz standardowych interwencji zespoły SOR muszą mierzyć się z ciężkimi urazami wynikającymi z nadużywania alkoholu i nieostrożnego użycia materiałów pirotechnicznych. W 2025 r. problem pozostaje aktualny – potwierdza to doświadczenie personelu Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Barbary w Sosnowcu. Jak mówi dr n. med. Izabela Chanek, kierująca Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym, co roku pojawiają się pacjenci z urazami, którym można było zapobiec.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie urazy najczęściej trafiają na Szpitalne Oddziały Ratunkowe po nocy sylwestrowej.
- Dlaczego połączenie alkoholu, środków odurzających i pirotechniki prowadzi do najcięższych obrażeń.
- Jakie konsekwencje medyczne, w tym utraty kończyn i uszkodzenia oczu, lekarze obserwują co roku.
- O jakie zachowanie apeluje dr n. med. Izabela Chanek, aby ograniczyć liczbę dramatycznych zdarzeń.
Najcięższe przypadki: od urwanych palców po śmiertelne krwotoki
Dr Izabela Chanek podkreśla, że co roku na SOR trafiają osoby, które nie doceniły ryzyka połączenia alkoholu i pirotechniki.
– Co roku mamy pacjentów, którzy zapominają o konsekwencjach picia alkoholu i odpalania petard – wyjaśnia dr Chanek.
Jak relacjonuje, na dyżurach sylwestrowych nie brakuje młodych osób, u których kończy się to trwałym kalectwem. Zdarzają się przypadki urwania palców i rąk, a w jednym z dramatycznych zdarzeń młody pacjent odpalił petardę, uszkadzając tętnicę biodrową.
– Nie udało się go uratować – mówi lekarka.
Alkohol, brak krytycyzmu i dopalacze tworzą niebezpieczną mieszankę
Noc sylwestrowa sprzyja przekraczaniu granic, co potwierdzają obserwacje zespołu SOR.
– Alkohol, jak wiemy, osłabia krytycyzm, a w nadmiarze tym bardziej, w połączeniu z innymi środkami odurzającymi, co się coraz częściej zdarza, szczególnie wśród młodych ludzi, plus petardy, kończy się to dużym nieszczęściem – zaznacza dr Chanek.
Wysokie stężenia alkoholu we krwi, przekraczające czasem 4,5 promila, nie są rzadkością. Do szpitali trafiają wówczas pacjenci z krwawieniami z przewodu pokarmowego, uszkodzeniami wątroby i innymi powikłaniami, które nie zawsze mają bezpośredni związek z samą nocą sylwestrową, ale stają się jej konsekwencją.
Oparzenia, utraty wzroku i usunięcia gałki ocznej
Oprócz urazów rąk i kończyn coraz częściej odnotowuje się poważne uszkodzenia oczu.
– Zdarzają się uszkodzone gałki oczne, które kończą się koniecznością ich usunięcia. Tacy pacjenci są co roku – mówi dr Chanek.
Personel ratunkowy podkreśla, że materiały pirotechniczne – nawet te legalne – są urządzeniami o dużej sile rażenia, a niewłaściwe użycie może zakończyć się nieodwracalną utratą zdrowia.
Apel lekarki: umiar i odpowiedzialność
Zapytana o najważniejszy apel, dr Chanek wskazuje na dwie rzeczy: rozwagę i świadomość własnych możliwości.
– Umiar w piciu i umiar w imprezowaniu – szczególnie przy odpalaniu petard – to podstawa. To bardzo niebezpieczne zabawki, których nie każdy potrafi używać – podkreśla.
Jak dodaje, wiele tragedii wynika z brawury i braku odpowiedzialności, które w połączeniu z substancjami psychoaktywnymi tworzą scenariusz znany dyżurującym lekarzom aż za dobrze.
Główne wnioski
- Noc sylwestrowa generuje najcięższe urazy, w tym rozerwania tkanek dłoni, oparzenia i uszkodzenia oczu wymagające usunięcia gałki ocznej.
- Nadmierne spożycie alkoholu i środki odurzające odpowiadają za utratę krytycyzmu, co znacząco zwiększa liczbę wypadków – poziomy powyżej 4,5 promila nadal nie są rzadkością.
- Pirotechnika pozostaje główną przyczyną obrażeń młodych osób, łącznie z przypadkami śmiertelnymi.
- Apel lekarki SOR dotyczy odpowiedzialności, umiaru i świadomego używania materiałów pirotechnicznych, które co roku prowadzą do trwałych, nieodwracalnych urazów.
Źródło:
- Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. św. Barbary w Sosnowcu

