Kardiolodzy i kardiochirurdzy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku zastosowali zaawansowane wspomaganie krążenia, które przez blisko dwa tygodnie przejęło funkcję serca u 35-letniego pacjenta. Mężczyzna trafił do szpitala w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. O przebiegu leczenia zdecydowały minuty oraz współpraca kilku zespołów specjalistycznych.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak przebiegało zastosowanie ECMO i pompy lewokomorowej u pacjenta w stanie krytycznym.
- Dlaczego samo ECMO nie zawsze jest wystarczające w leczeniu wstrząsu kardiogennego.
- Jakie znaczenie ma szybka decyzja i czas wdrożenia terapii.
Od przeziębienia do stanu zagrożenia życia
Początek choroby nie wskazywał na tak dramatyczny rozwój sytuacji. 35-letni pacjent przez około dwa tygodnie leczył objawy przypominające infekcję – gorączkę, ból głowy i ogólne osłabienie. Stan zdrowia nagle się pogorszył.
– Jak przychodziłem tutaj, miałem problem z oddychaniem, pracą serca. Opadałem z sił. Nawet spod prysznica nie dałem rady wyjść – relacjonował pacjent.
Po przyjęciu do szpitala rozpoznano ciężką niewydolność serca oraz poważne zaburzenia rytmu. Początkowa poprawa była krótkotrwała – w drugiej dobie hospitalizacji doszło do gwałtownego pogorszenia parametrów.
Wstrząs kardiogenny i natychmiastowa decyzja
Stan chorego szybko przeszedł w wstrząs kardiogenny. Jak relacjonował dr Szymon Kocańda, zastępca kierownika Kliniki Kardiochirurgii USK, pacjent miał praktycznie „stojące” serce. W takiej sytuacji jedyną możliwością było natychmiastowe zastosowanie pozaustrojowego wspomagania krążenia i oddychania.
Zdecydowano o wdrożeniu ECMO. Procedura została przeprowadzona w trybie pilnym – od decyzji do podłączenia urządzenia minęło kilkanaście minut. System przejął funkcję natleniania krwi i częściowo odciążył układ krążenia, stabilizując stan chorego.
ECMO to za mało. Konieczne kolejne wsparcie
Po początkowej stabilizacji stan pacjenta ponownie się pogorszył. Zespół spodziewał się takiego scenariusza. Długotrwałe stosowanie ECMO może prowadzić do przeciążenia lewej komory serca, ponieważ nie zapewnia efektywnego jej odbarczenia.
W związku z tym wdrożono kolejne rozwiązanie – pompę wspomagającą pracę lewej komory. Urządzenie zostało wprowadzone przez tętnicę udową i umożliwiało przepompowywanie krwi bezpośrednio do aorty.
– Te dwa urządzenia, pracujące wspólnie, w pewien sposób dają nam krótkotrwałe sztuczne serce – wyjaśniał prof. Karol Kamiński, szef kliniki.
Było to pierwsze zastosowanie takiej kombinacji urządzeń w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku.
Dwa tygodnie, które zdecydowały o przeżyciu
Wspomaganie pracy układu krążenia trwało niespełna dwa tygodnie. W tym czasie doszło do częściowej regeneracji mięśnia sercowego. Stopniowo odłączano kolejne urządzenia – najpierw ECMO, a następnie pompę lewokomorową.
30 kwietnia 2026 r. zaplanowano zakończenie wspomagania. Pacjent był w stanie stabilnym i pozostawał w dobrym kontakcie. Kolejnym etapem leczenia miała być diagnostyka w Klinice Kardiologii oraz przygotowanie do wypisu.
Współpraca zespołów kluczowa dla powodzenia
Lekarze podkreślają, że o powodzeniu terapii zdecydowała szybka reakcja oraz ścisła współpraca zespołów z różnych jednostek – kardiologii, kardiochirurgii i kardiologii inwazyjnej.
– Pacjent miał naprawdę złe rokowania. Nawet nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby to wszystko wydarzyło się nawet kilka godzin później – zwraca uwagę prof. Tomasz Hirnle, szef Kliniki Kardiochirurgii USK.
Co dalej z pacjentem?
Mimo poprawy stanu zdrowia leczenie nie zostało zakończone. Kluczowe pozostaje ustalenie przyczyny ostrej niewydolności serca oraz zapobieganie podobnym epizodom w przyszłości.
Główne wnioski
- U 35-letniego pacjenta zastosowano jednocześnie ECMO i pompę lewokomorową, co pozwoliło zastąpić funkcję serca przez blisko dwa tygodnie.
- Decyzja o wdrożeniu ECMO została podjęta w ciągu kilkunastu minut, co miało kluczowe znaczenie dla przeżycia chorego.
- Pierwszy raz w USK w Białymstoku wykorzystano taką kombinację urządzeń, łącząc wsparcie krążenia i odbarczenie lewej komory.
- Stan pacjenta ustabilizował się na tyle, że możliwe było odłączenie urządzeń 30 kwietnia 2026 r. i powrót do dalszej diagnostyki kardiologicznej.
Źródło:
- https://www.umb.edu.pl/aktualnosci/33636,Maszyna_zamiast_serca_niezwykly_przypadek_kardiochirurgow_z_USK

