W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu narasta konflikt między dyrekcją, a personelem Działu Higieny i Transportu Wewnątrzszpitalnego. Decyzja o przekazaniu około 500 osób do firmy zewnętrznej wywołała zdecydowany sprzeciw pracowników, którzy obawiają się utraty dodatków, destabilizacji warunków pracy oraz pozbawienia głosu w sprawach, które bezpośrednio ich dotyczą. Pomimo zapewnień dyrekcji o zachowaniu dotychczasowych umów, salowe, noszowi i inni pracownicy zapowiadają spór zbiorowy.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Kogo obejmą zmiany organizacyjne w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.
- Jakie obawy zgłaszają pracownicy wobec planowanego outsourcingu.
- Co deklaruje dyrekcja szpitala i jakie gwarancje mają obowiązywać przez pierwsze 12 miesięcy.
- Jakie działania protestacyjne podejmują związki zawodowe i jakie są reakcje polityczne.
Reorganizacja obejmie setki pracowników
Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu ogłosił likwidację Działu Higieny Szpitalnej i Transportu Wewnątrzszpitalnego Pacjentów. Zmiany obejmą łącznie 464 osoby, głównie salowe, noszowych oraz personel techniczny odpowiedzialny za utrzymanie czystości i transport pacjentów. Ich obowiązki mają zostać przekazane firmie zewnętrznej wyłonionej w przetargu.
Zmiany dotyczą oddziałów przy ul. Borowskiej i ul. Skłodowskiej-Curie we Wrocławiu oraz filii w Strzelinie. Zakres zadań nowego wykonawcy ma objąć nie tylko sprzątanie i transport, ale również selektywną zbiórkę odpadów, współpracę z personelem medycznym oraz utrzymanie terenu wokół placówek.
„Chcą nas przenieść bez naszej zgody”
W rozmowach z „Gazetą Wyborczą” pracownicy nie kryją emocji. Czują się pomijani i ignorowani w procesie decyzyjnym. – „Traktują nas jak worek kartofli, chcą nas przenieść bez naszej zgody” – mówi jedna z salowych. Inna dodaje: „Tutaj ludzie pracują po 18–19 lat, a potraktowali nas jak śmieci”.
Pracownicy obawiają się przede wszystkim tego, co wydarzy się po upływie 12-miesięcznego okresu gwarancji.
Boimy się o to, że po prostu te dodatki utracimy. W firmach zewnętrznych zatrudnia się osoby z ulicy, często niepełnosprawne, a u nas trzeba mieć siłę i doświadczenie – to hektary do sprzątania – mówi jedna z pracownic.
Zapewnienia dyrekcji: nikt nie straci pracy
Rzecznik szpitala Tomasz Król w oficjalnym komunikacie uspokaja:
Cały proces odbędzie się w oparciu o art. 23 Kodeksu pracy. Oznacza to, że wszyscy pracownicy zostaną formalnie przeniesieni do nowego pracodawcy z zachowaniem dotychczasowych warunków pracy i płacy. Gwarancja ta, obejmująca takie składniki jak wysługa lat, nagrody jubileuszowe czy benefity socjalne, jest prawnie zapewniona przez 12 miesięcy – podkreśla.
Jak dodał, kluczowym warunkiem przetargu jest zatrudnienie pracowników przez wykonawcę na podstawie umowy o pracę przez cały czteroletni okres obowiązywania kontraktu.
Realizacja usług będzie opierała się na wykwalifikowanym personelu zatrudnianym na umowę o pracę, w myśl przepisów Kodeksu pracy – zaznacza Król.
Argumenty szpitala: przewidywalność kosztów i wzorce z innych placówek
Dyrekcja USK tłumaczy decyzję analizą sytuacji finansowej i doświadczeniami innych placówek.
Sprawdziliśmy, jak funkcjonują inne ośrodki medyczne o porównywalnej do USK skali. W kilkunastu z nich, m.in. w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, model outsourcingowy z powodzeniem funkcjonuje od kilkunastu lat i jest stale doskonalony. Czerpiemy z tych sprawdzonych wzorców – tłumaczy rzecznik.
Szpital podkreśla, że przejęcie tych zadań przez zewnętrzną firmę pozwoli mu skupić się na podstawowej działalności – leczeniu pacjentów – oraz umożliwi lepsze planowanie kosztów.
Dzięki możliwości określenia wartości kontraktu już na etapie podpisywania umowy, będziemy mogli precyzyjnie zaplanować budżet na cztery lata – informuje dyrekcja.
Niepokój i protesty – list do dyrekcji i interwencja polityczna
Pracownicy nie dają się jednak przekonać. Około 70 osób zapisało się do związków zawodowych, a kancelaria prawna działająca w ich imieniu przygotowała list protestacyjny do dyrekcji:
W przeciwnym razie będziemy zmuszeni podjąć działania w ramach sporu zbiorowego i protestu – czytamy w piśmie, które trafiło do władz szpitala.
Do sprawy odniosła się również partia Razem, zapowiadając interwencję w Ministerstwie Zdrowia oraz w resorcie nauki i szkolnictwa wyższego. Politycy wskazują, że procesy outsourcingowe w sektorze publicznym mogą prowadzić do pogorszenia warunków pracy i obniżenia jakości usług.
Wątpliwości firm zewnętrznych i ryzyko przetargowe
Jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, niepokój panuje również po stronie potencjalnych wykonawców. Firmy zainteresowane przetargiem pytają m.in. o możliwość zmiany warunków pracy po zakończeniu okresu gwarancyjnego, a także o zgodność procedury z Prawem zamówień publicznych. To dodatkowo wzmacnia obawy pracowników o przyszłość ich zatrudnienia.
Główne wnioski
- Około 500 pracowników Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu ma zostać przeniesionych do firmy zewnętrznej w ramach reorganizacji obejmującej Dział Higieny i Transportu Wewnątrzszpitalnego.
- Pracownicy obawiają się utraty stabilności zatrudnienia, dodatków i przywilejów po zakończeniu 12-miesięcznego okresu gwarancyjnego – mimo zapewnień dyrekcji o zachowaniu warunków.
- Szpital argumentuje decyzję względami organizacyjnymi i finansowymi, wskazując na pozytywne doświadczenia innych ośrodków i potrzebę przewidywalności kosztów.
- Personel zapowiada protest i spór zbiorowy; do sprawy włączyły się związki zawodowe oraz partia Razem, domagając się wycofania z planowanych zmian.
Źródło:
- opracowanie własne, Gazeta Wyborcza, Gazeta.pl, Alert Medyczny, Radio Wrocław, Fakt

