W publikacji Głównego Urzędu Statystycznego “Polska w liczbach 2025” znalazły się dane, które potwierdzają bezprecedensową skalę kryzysu demograficznego. W 2024 roku współczynnik dzietności w Polsce spadł do rekordowo niskiego poziomu 1,099 – najniższego w całym powojennym okresie. Równocześnie liczba urodzeń wyniosła zaledwie ok. 252 tys., czyli niemal o połowę mniej niż potrzeba do zapewnienia zastępowalności pokoleń. GUS nie ma wątpliwości: spadek dzietności nie tylko się pogłębia, ale może mieć długofalowe skutki dla struktury społeczeństwa, systemu emerytalnego i potencjału gospodarczego kraju.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie są najnowsze dane dotyczące dzietności w Polsce i dlaczego budzą niepokój.
- Jakie czynniki – ekonomiczne, kulturowe i biologiczne – wpływają na spadek liczby urodzeń.
- W jaki sposób kryzys demograficzny oddziałuje na gospodarkę, system emerytalny i ochronę zdrowia.
- Jakie działania mogłyby ograniczyć skutki spadku dzietności i odwrócić niekorzystny trend.
Dzietność najniższa w historii. Polska poniżej granicy bezpieczeństwa demograficznego
Dla utrzymania zastępowalności pokoleń, współczynnik dzietności powinien wynosić ok. 2,1. Polska w 2024 roku osiągnęła poziom niemal o połowę niższy. Dla porównania, w 1990 roku wskaźnik ten wynosił jeszcze 1,991, a w 2017 – 1,453. Dziś, mimo licznych programów prorodzinnych, liczba urodzeń systematycznie spada, a tempo tego procesu niepokoi demografów i ekonomistów.
Eksperci GUS wyliczają, że aby Polska mogła utrzymać liczebność populacji, na świat powinno przychodzić co roku ok. 500 tys. dzieci. Tymczasem w 2024 roku urodziło się ich zaledwie 252 tys. – niemal dwukrotnie za mało.
Wiek matek rośnie, liczba kobiet w wieku rozrodczym maleje
Kolejnym niepokojącym trendem jest rosnący wiek kobiet w momencie urodzenia pierwszego dziecka. W 2024 roku wyniósł on 29,1 lat – to o ponad 6 lat więcej niż w latach 90. Kobiety coraz później decydują się na macierzyństwo, co wpływa zarówno na liczbę ciąż, jak i na rosnące problemy z płodnością.
Co więcej, w okres reprodukcyjny wchodzą dziś roczniki z niżu demograficznego początku XXI wieku. To oznacza, że potencjalnych matek jest po prostu mniej. Równocześnie osoby urodzone w latach 80., czyli pokoleniu wyżu, wychodzą już z wieku najwyższej płodności. Ten naturalny proces demograficzny dodatkowo ogranicza liczbę urodzeń, nawet gdyby współczynnik dzietności pozostał bez zmian.
Dlaczego Polki nie rodzą dzieci? Splot kulturowych, ekonomicznych i biologicznych przyczyn
Niechęć do posiadania dzieci ma wiele przyczyn. Jedną z najczęściej wskazywanych jest brak poczucia stabilności finansowej. Wysokie ceny mieszkań, niestabilne zatrudnienie i trudności z dostępem do opieki nad dziećmi sprawiają, że młodzi dorośli odkładają decyzję o rodzicielstwie. Jednym z głównych powodów odkładania decyzji o posiadaniu dziecka jest więc obecnie brak stabilności ekonomicznej, który skutecznie osłabia gotowość młodych dorosłych do zakładania rodziny.
Na decyzje prokreacyjne wpływa nie tylko brak poczucia bezpieczeństwa ekonomicznego i rosnący wiek kobiet w momencie urodzenia pierwszego dziecka, ale także czynniki prawne. W ostatnich latach, po zaostrzeniu przepisów dotyczących przerywania ciąży, wiele kobiet obawia się nie tylko komplikacji medycznych, ale również konsekwencji prawnych związanych z ciążą i porodem. To dodatkowo pogłębia niechęć do zakładania rodziny w obecnych realiach.
Nie bez znaczenia pozostają także zmiany kulturowe i społeczne. Rozwój technologii, mediów społecznościowych i cyfrowy styl życia osłabiają relacje społeczne, co wpływa na trudności w budowaniu związków. Coraz wyższe są również wymagania wobec partnerów, a samotność coraz bardziej powszechna. Osoby decydujące się na dzieci robią to później, kiedy ich własne rodziny nie mogą już zaoferować wsparcia międzypokoleniowego.
Kolejnym elementem układanki jest pogarszająca się jakość zdrowia reprodukcyjnego. WHO od lat obniża normy jakości nasienia. Eksperci zwracają uwagę na stres, zanieczyszczenie środowiska, alkohol, papierosy i gorszą jakość żywności jako czynniki pogarszające płodność.
Wpływ kryzysu demograficznego na gospodarkę i społeczeństwo
Dzietność to nie tylko statystyka demograficzna – to fundament dla funkcjonowania gospodarki. Malejąca liczba urodzeń oznacza zmniejszenie bazy przyszłych pracowników. GUS szacuje, że do 2035 roku potencjalna podaż siły roboczej w Polsce zmniejszy się o 1,5 mln osób. Równocześnie już ponad 23% populacji przekroczyło wiek emerytalny, co stanowi ogromne obciążenie dla systemu ochrony zdrowia i finansów publicznych.
Zgodnie z prognozami ONZ, jeśli współczynnik dzietności nie wzrośnie, populacja Polski może spaść poniżej 30 mln osób w połowie XXI wieku. Taki scenariusz oznacza rosnące koszty systemu emerytalnego oraz presję na wzrost podatków lub zadłużenie państwa.
Czy jest szansa na odwrócenie trendu?
Niektóre dane dają ostrożną nadzieję. W 2024 roku tempo spadku liczby urodzeń nieco wyhamowało – z rocznych spadków przekraczających 10% w latach 2023–2024 do 7–8% w pierwszych miesiącach bieżącego roku. Wzrosła też liczba urodzeń w ramach rządowego programu dofinansowania in vitro. W 2024 roku może urodzić się dzięki niemu nawet 12 tys. dzieci – to ok. 5% wszystkich urodzeń.
To jednak wciąż kropla w morzu potrzeb. Jak bowiem zaznaczają eksperci – bardzo trudne może okazać się osiągnięcie postępów przy pomocy kliku reform. Potrzebne są kompleksowe zmiany, które obejmą m.in. politykę mieszkaniową, wsparcie dla rodzin, dostęp do ochrony zdrowia, edukacji oraz rynku pracy. Ważna będzie również aktywna polityka migracyjna i technologiczna modernizacja gospodarki.
Główne wnioski
- Dzietność w Polsce spadła w 2024 r. do rekordowo niskiego poziomu 1,099 – najniższego w całym powojennym okresie.
- Urodziło się jedynie ok. 252 tys. dzieci, czyli niemal o połowę mniej niż potrzeba do zapewnienia zastępowalności pokoleń (ok. 500 tys.).
- Rosnący wiek kobiet przy urodzeniu pierwszego dziecka (średnio 29,1 lat) oraz niż demograficzny z początku XXI wieku zmniejszają liczbę potencjalnych matek.
- Kryzys demograficzny wpływa na rynek pracy, system emerytalny i tempo wzrostu gospodarczego – jego skutki wymagają złożonych, wielowymiarowych reform.
Źródło:
- GUS Polska w liczbach 2025
- CBOS
- TVN24
- Forsal

