Od 1 września 2025 roku do polskich szkół trafił nowy przedmiot – edukacja zdrowotna. Program obejmuje szerokie spektrum tematów: od zdrowia psychicznego i pierwszej pomocy po odżywianie i cyfrowe bezpieczeństwo. Mimo to większość dyskusji w przestrzeni publicznej koncentruje się na jednym bloku – edukacji seksualnej. To właśnie wokół niego narasta fala krytyki i dezinformacji, która zalewa media, zniekształcając sens całego programu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie są rzeczywiste założenia przedmiotu edukacja zdrowotna w szkołach w roku 2025.
- Dlaczego tylko jeden z jedenastu bloków tematycznych wzbudza największe kontrowersje.
- Kto wspiera nowy program i jakie środowiska są przeciwne jego realizacji.
- W jaki sposób kampanie dezinformacyjne w mediach społecznościowych wpływają na decyzje rodziców.
Dane z sierpnia: ponad 1400 gmin w pełni gotowych
Fundacja GrowSPACE opublikowała pierwsze ogólnopolskie dane dotyczące wdrażania nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”. Według raportu, w skali kraju zaplanowano łącznie 5817,08 etatów nauczycielskich dla tego przedmiotu. Do końca sierpnia 2025 roku udało się obsadzić 3945,25 etatów, co stanowi 67,82% całości.
Analiza wykazała, że 1412 gmin jest w pełni przygotowanych do prowadzenia zajęć – to ponad 90% samorządów, które odpowiedziały na zapytania fundacji w trybie dostępu do informacji publicznej. Tylko 175 gmin zostało zakwalifikowanych jako tzw. „białe plamy” – miejsca, w których nie zatrudniono ani jednego nauczyciela edukacji zdrowotnej.
Wyraźnie zaznaczają się różnice między poziomami edukacji. W szkołach podstawowych obsadzono 75,2% etatów, podczas gdy w szkołach ponadpodstawowych – jedynie 41,04%.
Najlepiej przygotowane województwa to warmińsko-mazurskie (80,48% obsadzenia) i łódzkie (79,3%). Najsłabiej wypadają dolnośląskie (52,36%) i świętokrzyskie (56,77%).
„Nie wypisuj – wspieraj”: apel do rodziców i uczniów
W odpowiedzi na narastającą falę dezinformacji i obaw Fundacja GrowSPACE zainaugurowała kampanię „Nie wypisuj – wspieraj”. Jej celem jest przekonanie rodziców, że edukacja zdrowotna to nie ideologia, ale konkretna pomoc w rozwoju dzieci i młodzieży.
Fundacja wskazuje, że zajęcia obejmują zagadnienia nie tylko z zakresu zdrowia fizycznego, ale też psychicznego, społecznego i cyfrowego. Program promuje:
- zdrowe odżywianie, higienę snu i aktywność fizyczną,
- bezpieczeństwo w sieci i odpowiedzialne korzystanie z technologii,
- radzenie sobie z emocjami i stresem,
- umiejętność asertywności, empatii i stawiania granic,
- podstawy udzielania pierwszej pomocy.
Zajęcia będą trwały godzinę tygodniowo, nie będą oceniane, a udział w nich jest dobrowolny. Rodzice mogą wycofać swoje dziecko do 25 września 2025 roku.
Czym jest edukacja zdrowotna? Zakres programu
Edukacja zdrowotna została przez część środowisk krytycznych sprowadzona wyłącznie do edukacji seksualnej. To jednak głębokie uproszczenie i jeden z najczęstszych przykładów dezinformacji dotyczącej nowego przedmiotu. W rzeczywistości edukacja seksualna stanowi tylko jeden z jedenastu bloków tematycznych, które składają się na pełen program.
Program edukacji zdrowotnej obejmuje:
- Wartości i postawy
- Zdrowie fizyczne
- Aktywność fizyczna
- Odżywianie
- Zdrowie psychiczne
- Zdrowie społeczne
- Dojrzewanie (w szkołach podstawowych)
- Zdrowie seksualne
- Zdrowie środowiskowe
- Internet i profilaktyka uzależnień
- System ochrony zdrowia (w szkołach ponadpodstawowych)
Zajęcia mają łączyć wiedzę teoretyczną z praktycznymi umiejętnościami. Ich celem jest wszechstronny rozwój dzieci i młodzieży – zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym, społecznym, środowiskowym oraz cyfrowym.
Przedmiot wspiera rozwój świadomości zdrowotnej, odpowiedzialności, empatii, a także uczy podejmowania świadomych decyzji i chroni przed dezinformacją oraz uzależnieniami. Nie ogranicza się do aspektów medycznych – obejmuje także emocje, relacje, wartości i dobrostan.
Zmiana z obowiązkowego na dobrowolny. Środowiska medyczne i społeczne protestowały
Jeszcze w 2024 roku zapowiadano, że edukacja zdrowotna stanie się obowiązkowa dla wszystkich uczniów. Tak deklarowała ministra edukacji Barbara Nowacka. Jednak w styczniu 2025 r. rząd ogłosił zmianę decyzji – przedmiot na rok szkolny 2025/2026 jest dobrowolny.
To wywołało oburzenie części środowisk społecznych. Sieć Organizacji Społecznych SOS dla Edukacji – zrzeszająca ponad 60 organizacji – wystosowała list do premiera Donalda Tuska. Wskazano, że decyzja rządu lekceważy konsultacje społeczne, podważa proces demokratyczny i uderza w dobro uczniów. Wśród sygnatariuszy znalazły się m.in.: Fundacja WWF Polska, Fundacja Szkoła z Klasą, Polska Fundacja im. Roberta Schumana czy Fundacja Teach for Poland. Poparcie dla przedmiotu wyraziła także Rzeczniczka Praw Dziecka. Za obowiązkową edukacją zdrowotną była też Naczelna Izba Lekarska, czy Porozumienie Rezydentów OZZL.
Warto przypomnieć wyniki sondażu IBRiS z grudnia 2024 roku: 61% Polaków uznało, że edukacja zdrowotna nie wiąże się z ryzykiem deprawacji czy seksualizacji dzieci i młodzieży.
Ostra krytyka ze strony polityków i kościoła
Zdecydowany sprzeciw wobec zajęć wyraził prezes PiS Jarosław Kaczyński. 28 sierpnia podczas spotkania w Białymstoku mówił, że „dzieci są demoralizowane” i że „miesza im się w głowach”. Wypowiedzi polityka wywołały duże poruszenie, szczególnie że towarzyszyły im personalne ataki na minister Nowacką.
W ślad za politykami głos zabrała Konferencja Episkopatu Polski. Komisja Wychowania Katolickiego KEP wystosowała apel do rodziców, by „nie wyrażali zgody na udział swoich dzieci w zajęciach z edukacji zdrowotnej”. Episkopat podkreślił, że rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami religijnymi i że zajęcia tego typu powinny być tworzone po szerokiej debacie społecznej.
Niepokojące działania w mediach społecznościowych
Od kilku dni w social mediach obserwujemy zmasowaną kampanię wymierzoną w edukację zdrowotną. Użytkownicy (najprawdopodobniej trolle) umieszczają pod przypadkowymi postami – także dotyczącymi turystyki czy kultury – grafiki nawołujące do wypisywania dzieci z zajęć. Przykłady takich działań znajdują się na poniższych zrzutach ekranu.

To zjawisko przypomina mechanizmy znane z wcześniejszych kampanii dezinformacyjnych, np. antyszczepionkowych. Istnieje realne ryzyko, że podobne działania mogą zniekształcać debatę publiczną i szkodzić interesowi zdrowotnemu dzieci.
Główne wnioski
- Edukacja zdrowotna to nowy przedmiot szkolny obejmujący 11 bloków tematycznych, m.in. zdrowie psychiczne, żywienie, pierwszą pomoc i cyfrowe bezpieczeństwo.
- Fundacja GrowSPACE poinformowała, że 67,82% etatów nauczycieli jest już obsadzonych, a 1412 gmin w pełni przygotowano do zajęć.
- W przestrzeni publicznej trwa kampania dezinformacyjna, która sprowadza cały program do edukacji seksualnej – jednego z jego tematów.
- Rodzice mają czas do 25 września 2025 roku, by wypisać dziecko z przedmiotu, choć wiele organizacji społecznych i medycznych apeluje, by tego nie robić.
Źródło:
- tvn24.pl
- gov.pl
- episkopat.pl
- alertmedyczny.pl


Nie jestem trollem. Mam dzieci w wieku szkolnym, więc temat jest dla mnie istotny.
Przeczytałam pierwszą wersję podstawy programowej nowego przedmiotu, przeczytałam też wersję poprawioną.
Co do kampanii dezinformacyjnej to w zasadzie ona jest , ale bardziej w drugą stronę – żeby zapisywać ;).
To prawda, że tylko część podstawy dotyczy edukacji seksualnej, ale problem w tym, że edukacja seksualna jest zbyt ważna, aby można było ją uznać za nieistotny dodatek. Mądrze poprowdzona pomoże młodym budować szczęśliwe i trwałe rodziny, źle – dokładnie odwrotnie. Niestety w podstawie edukacji zdrowotnej:
1. wartość rodziny i trwałych relacji jest zupełnie pomijana (proszę porównać choćby z podstawą WDŻ),
2. seks jest oderwany od miłości – jedynym wyznacznikiem czy jest dobry jest „świadoma zgoda” – czy to naprawdę wystarczające kryterium w wieku nastoletnim? i jaka jest pewność, że ta „świadoma zgoda” nie będzie wynikiem manipulacji na młodym człowieku?
3. płeć nie jest zależna od anatomii, można ją zmieniać – tu też podejście jest nieuczciwe, bo nie mówi się nic o konsekwencjach psychicznych i fizycznych takich działań. Nie ma też bardzo ważnej informacji o tym, że młodzi często przechodzą przez kryzysy tożsamości płciowej – tylko, że one w około 90% mijają samoistnie wraz z osiągnięciem dojrzałości (o ile nie są sztucznie podsycane)
Dodatkowo podstawa jest napisana mocno ogólnikowo – wiele treści można w niej zawrzeć, również niekoniecznie zgodnych z tym co rodzice chcieliby swoim dzieciom przekazać, a biorąc pod uwagę jasno wyrażane poglądy obecnej minister edukacji oraz prof. Izdebskiego – seksuologa, który nadzorował prace nad nowym przedmiotem – można mieć uzasadnione wątpliwości co do ostatecznego obiektywizmu tychże treści.
Ponadto treści związane z profilaktyką i dbałością o zdrowie były do tej pory w szkołach nauczane – fakt, że w ramach kilku przedmiotów i dodatkowych programów profilaktycznych, ale z drugiej strony uczyli ich nauczyciele, którzy się naprawdę na danej dziedzinie znali. Trudno być specjalistą z tak szerokiego zakresu jaki obejmuje edukacja zdrowotna – w założeniu jest ładnie, a w praktyce ciężko być jednocześnie dobrze przygotowanym mi.in. psychologiem, dietetykiem, specjalistą IT (zagrożęnia cyfrowe), lekarzem itd.