Spożycie alkoholu w Polsce rośnie, a eksperci alarmują, że jego ekonomiczna dostępność osiągnęła niebezpieczny poziom. W rozmowie z agencją Newseria dr hab. n. med. Łukasz Balwicki podkreśla, że ceny alkoholu nie nadążają za wzrostem wynagrodzeń, co sprzyja nadmiernej konsumpcji i uzależnieniom. Czy podwyżka akcyzy i ograniczenia w reklamie mogą odwrócić ten trend?
Spożycie alkoholu w Polsce rośnie – statystyki wskazują na niebezpieczny trend
Polska wciąż zmaga się z rosnącym spożyciem alkoholu, a eksperci biją na alarm. Według dr hab. n. med. Łukasza Balwickiego krajowego konsultanta ds. zdrowia publicznego, prof. GUMed, główną przyczyną tej sytuacji jest rosnąca dostępność ekonomiczna alkoholu.
W Polsce alkohol tanieje w stosunku do naszych zarobków, jego cena nie nadąża za wzrostem gospodarczym. A im wyższa dostępność ekonomiczna, tym wyższa konsumpcja. Alkohol jest według mnie absurdalnie tani – mówi w rozmowie z agencją Newseria.
Dane potwierdzają jego słowa. Jak wskazuje raport Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, w 2022 roku przeciętny Polak mógł kupić o 140% więcej półlitrowych butelek wódki niż w 2002 roku. W praktyce oznacza to, że mimo wzrostu akcyzy, realna cena alkoholu w stosunku do wynagrodzeń stale spada.
Zdecydowanie niska cena alkoholu sprzyja zarówno stałej konsumpcji, prowadzącej do uzależnienia i alkoholizmu, jak i okazjonalnemu nadużywaniu, bo jeżeli stykamy się z promocjami, niską ceną, to zachęca nas do tego, żeby kupić więcej, niż jest to potrzebne – podkreśla profesor GUMed.
Tania wódka, drogie konsekwencje
Według Światowej Organizacji Zdrowia alkohol jest jednym z kluczowych czynników ryzyka zdrowotnego, prowadząc do rozwoju nowotworów, chorób serca, wątroby czy trzustki. To także czynnik sprzyjający wypadkom drogowym, samobójstwom, przemocy domowej oraz bezrobociu. W Polsce skutki nadużywania alkoholu mają nie tylko wymiar zdrowotny, ale także ekonomiczny – według raportu KCPU z 2021 roku, koszty społeczne związane z alkoholem wyniosły 93,3 mld zł.
Pomimo tego, wciąż dominuje narracja, że alkohol jest zwykłym produktem konsumpcyjnym, a jego dostępność nie wymaga specjalnych regulacji.
To jest używka, której toksyczność jest potwierdzona, każda dawka alkoholu wywiera efekt szkodliwy dla organizmu. W związku z tym powinniśmy zredefiniować nasze podejście i być może podejść do alkoholu tak samo jak do nikotyny. Jeśli chcemy, żeby nikt nie zaczynał palenia i stosowania wyrobów tytoniowych, tak samo powinniśmy zacząć myśleć o alkoholu, uznać go za toksynę, za substancję, której używanie powinniśmy ograniczać, zniechęcać do rozpoczynania i zachęcać do ograniczania konsumpcji, bo sytuacja epidemiologiczna jest dramatyczna – dodaje prof. Balwicki.
Jak walczyć z problemem? Profesor wskazuje rozwiązania
Tymczasem dowody jasno pokazują, że – jako państwo, jako system – nie powinniśmy stwarzać zachęt do tego, żeby ludzie wchodzili w niebezpieczne nałogi, w używanie substancji toksycznych. Alkohol, nikotyna są takimi substancjami i powinny być tak potraktowane w porządku prawnym. One muszą być objęte restrykcyjnymi regulacjami – mówi prof. Balwicki.
W krajach, które skutecznie ograniczyły spożycie alkoholu, kluczowe były zmiany w polityce podatkowej i reklamowej. Przykładem jest Litwa, gdzie wprowadzenie ograniczeń sprzedaży oraz zakaz reklamy doprowadziło do znacznego spadku konsumpcji.
Prof. Balwicki uważa, że Polska powinna podjąć podobne kroki, m.in.:
- Podwyższenie akcyzy na alkohol, aby ograniczyć jego ekonomiczną dostępność,
- Ścisłe egzekwowanie zakazu sprzedaży alkoholu osobom nietrzeźwym i niepełnoletnim,
- Ograniczenie reklam alkoholu, które wciąż docierają do młodych odbiorców,
- Edukacja i profilaktyka, ale wsparta realnymi działaniami legislacyjnymi.
Doświadczenia z różnych krajów pokazują, że kampanie edukacyjne – czy to w nikotynie, czy alkoholu – muszą być elementem pewnego strategicznego działania, całościowej zmiany. Jeśli zaczniemy mówić dzieciom w szkołach, że alkohol szkodzi, a jednocześnie w każdym sklepie, do którego wejdą, spotkają się z reklamą i zachętą cenową, żeby go kupić, to te pieniądze na edukację są wyrzucone w błoto – podkreśla prof. Balwicki.
Polska na tle Europy – czy mamy szansę na zmiany?
Dane WHO za 2023 rok pokazują, że w Polsce przeciętny dorosły spożywa ok. 11 litrów czystego alkoholu rocznie, co plasuje nas powyżej średniej europejskiej. Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom wskazuje, że na przestrzeni ostatnich dwóch dekad spożycie alkoholu w Polsce wzrosło o 3 litry na osobę.
Czy możliwe są zmiany? Profesor Balwicki podkreśla, że polityka podatkowa i regulacyjna w Polsce wymaga kompleksowego przeglądu, a wzrost cen alkoholu mógłby być skutecznym narzędziem ograniczającym konsumpcję.
Litwa pokazała, że można skutecznie obniżyć spożycie alkoholu poprzez ograniczenia w dostępności i zakaz reklamy. Polska powinna korzystać z tych doświadczeń – podsumowuje prof. Balwicki.
Źródło:
- Newseria

