Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej wydało stanowisko, w którym zdecydowanie negatywnie opiniuje projekt rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego zmieniającego standardy kształcenia dla zawodów medycznych. Dokument, przekazany do konsultacji przez resort 13 marca 2025 r., dotyczy m.in. lekarzy, lekarzy dentystów, farmaceutów, pielęgniarek, położnych, fizjoterapeutów i ratowników medycznych. Samorząd lekarski alarmuje, że tryb procedowania zmian jest zbyt szybki, a część propozycji może negatywnie wpłynąć na jakość kształcenia i bezpieczeństwo pacjentów.
NRL: 7 dni to za mało na rzetelne konsultacje
W swoim stanowisku NRL zwraca uwagę, że wyznaczony przez resort 7-dniowy termin na zgłoszenie opinii uniemożliwia szerokie i merytoryczne skonsultowanie projektu z przedstawicielami środowiska lekarskiego. Podkreślono, że zmieniane przepisy zostały przyjęte zaledwie kilka miesięcy wcześniej – we wrześniu 2023 r. – i obowiązują od roku akademickiego 2024/2025. Tak szybka korekta wcześniej ustalonych standardów budzi uzasadnione wątpliwości.
Większe grupy kliniczne – większe ryzyko
Jedną z kluczowych zmian, które spotkały się z krytyką NRL, jest propozycja zwiększenia maksymalnej liczby studentów w grupach klinicznych z 5 do 6 osób. Zmiana ta dotyczy zajęć zabiegowych, niezabiegowych oraz praktycznego nauczania na VI roku. Jak zauważa Prezydium, taka modyfikacja oznacza wzrost o 20% i stanowi realne zagrożenie zarówno dla efektywności nauczania, jak i bezpieczeństwa pacjentów. Lekarz prowadzący zajęcia musi bowiem jednocześnie nadzorować większą liczbę studentów wykonujących czynności medyczne.
Symulacje kliniczne: za dużo i bez standardów?
Projekt rozporządzenia zakłada też rozszerzenie zakresu zajęć prowadzonych w symulowanych warunkach klinicznych. Proponuje się, by od 5% do 15% godzin nauk klinicznych (grupy E i F) oraz praktycznego nauczania (grupa H) mogło być realizowane przy użyciu symulatorów – zamiast dotychczasowego limitu 10%. Dodatkowo analogiczny zakres zaproponowano dla nauk morfologicznych (grupa A), choć te ostatnie jako jedyne – zdaniem NRL – mogą być w takim stopniu realizowane w formie symulowanej.
Prezydium NRL podkreśla, że obecnie brak jest jednoznacznych standardów dotyczących jakości symulatorów. W wielu uczelniach brakuje odpowiednich narzędzi i materiałów, a dostępne fantomy są często przestarzałe i nie odwzorowują realistycznych warunków pracy z pacjentem. Co więcej, zajęcia z użyciem symulatorów są kosztowne, a ich edukacyjna wartość – w obecnym kształcie – budzi poważne zastrzeżenia.
Kształcenie dentystów: częściowe poparcie, ale nie dla większych grup
Podobne uwagi dotyczą zmian w standardzie kształcenia lekarzy dentystów. NRL negatywnie opiniuje zwiększenie liczebności grup na zajęciach klinicznych niezabiegowych i zabiegowych do 6 osób, a na zajęciach praktycznych do 5 osób. Samorząd uznaje jednak za zasadne wprowadzenie do podstaw programowych elementów medycyny regeneracyjnej oraz narzędzi stomatologii cyfrowej w prostych przypadkach leczenia protetycznego.
Jednocześnie zwraca uwagę, że stosowane obecnie w kształceniu dentystów symulatory i fantomy nie spełniają wymogów nowoczesności i precyzji, a ich projekty często pochodzą sprzed kilkudziesięciu lat. Koszty zakupu niezbędnych komponentów, takich jak zęby fantomowe, pozostają wysokie, co dodatkowo ogranicza dostępność pełnowartościowych ćwiczeń.
Źródło:
- NIL

