Publikacja „Gazety Wyborczej” dotycząca stanu zdrowia szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Sławomira Cenckiewicza, szybko wywołała reakcję państwowych instytucji i środowiska lekarskiego. Sprawa w krótkim czasie trafiła do prokuratury i służb specjalnych, a kolejne oświadczenia przeniosły ją do centrum debaty publicznej. Stanowiska Naczelnej Izby Lekarskiej oraz Porozumienia Rezydentów sprawiły, że dyskusja wyszła poza bieżący spór polityczny i dotknęła zasad ochrony danych medycznych.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie wydarzenia zapoczątkowały debatę wokół ujawnienia danych medycznych osoby publicznej.
- Dlaczego środowisko lekarskie uznało sprawę za zagrożenie dla tajemnicy medycznej.
- Jakie działania podjęły prokuratura i służby specjalne w odpowiedzi na publikację.
- Jakie konsekwencje dla zaufania pacjentów wskazują lekarze i rezydenci.
15 grudnia: publikacja, która uruchomiła lawinę
W poniedziałek 15 grudnia „Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł poświęcony lekom, które miał przyjmować prof. Sławomir Cenckiewicz – szef BBN od sierpnia 2025 r. Według gazety brak informacji o ich stosowaniu w ankiecie bezpieczeństwa miał być powodem cofnięcia mu poświadczenia bezpieczeństwa przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. Natomiast po złożeniu skargi przez Cenckiewicza Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie 17 czerwca 2025 r. uchylił tę decyzję. 5 sierpnia Kancelaria Prezesa Rady Ministrów złożyła do Naczelnego Sądu Administracyjnego skargi kasacyjne od orzeczenia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego; postępowanie w tej sprawie nadal pozostaje w toku.
Jeszcze tego samego dnia sprawa nabrała formalnego charakteru. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła czynności sprawdzające dotyczące ujawnienia danych o zdrowiu szefa BBN. Sam Cenckiewicz zapowiedział kroki prawne wobec autora publikacji i kierownictwa SKW, a zawiadomienie do prokuratury zapowiedziało również Prawo i Sprawiedliwość.
Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak zapowiedział postępowanie wyjaśniające.
Jednoznaczne stanowisko NIL w sprawie wycieku
Jeszcze 15 grudnia na publikację zareagowała Naczelna Izba Lekarska. W swoim stanowisku opublikowanym na platformie X NIL napisała:
Informacje o przyjmowanych przez pacjenta lekach są daną szczególnie wrażliwą i ich publiczne ujawnienie nigdy nie powinno mieć miejsca.
NIL zwraca się do organów państwa o natychmiastowe wszczęcie postępowania wyjaśniającego w sprawie wycieku tych danych, z niezwłocznym ujawnieniem opinii publicznej źródła tego wycieku.
Jednocześnie apelujemy do przedstawicieli mediów o szczególną ostrożność w przekazywaniu tego typu treści, gdyż mogą one nie tylko naruszyć fundamentalne prawa pacjenta, ale doprowadzić do spadku zaufania pacjentów do całego procesu leczenia i bezpieczeństwa ich danych medycznych, a także stygmatyzacji osób chorych.
Rezydenci: działania szkodliwie społeczne
15 grudnia głos zabrało również Porozumienie Rezydentów OZZL. Lekarze zwrócili uwagę, że w debacie publicznej po raz kolejny pojawia się wątek leczenia psychiatrycznego, ujawniany w sposób otwarty i bez zahamowań:
Z ogromnym zażenowaniem obserwujemy, jak po raz kolejny w debacie politycznej leczenie psychiatryczne jest ujawniane publicznie. Informacje o stanie zdrowia psychicznego należą do danych szczególnie wrażliwych i podlegają najwyższej ochronie. Ich wyciąganie, insynuowanie czy publiczne komentowanie jest nie tylko naganne, ale też szkodliwe społecznie – utrwala stygmatyzację i zniechęca do szukania pomocy – napisali rezydenci na X.
Rezydenci podkreślili również, że sprzeciw budzi już sam fakt sięgania po informacje medyczne w artykułach medialnych, niezależnie od tego, kogo dotyczą.
Tym bardziej dziwi i rozczarowuje fakt, że takie praktyki pojawiają się w mediach, które jeszcze niedawno ostro krytykowały identyczne zachowania, gdy dopuszczał się ich poprzedni obóz rządzący. Standardy i zasady nie mogą zależeć od tego, kogo aktualnie dotyczą – podsumowali rezydenci.
Oświadczenie szefa BBN
W środę 17 grudnia prof. Sławomir Cenckiewicz opublikował obszerne oświadczenie w mediach społecznościowych. Odnosząc się do publikacji „Gazety Wyborczej”, napisał:
„Dynamika wydarzeń po chuligańskim wybryku autora tekstu “Wiemy co brał i zataił Cenckiewicz” w Gazecie Wyborczej z 15 grudnia br. zmusza mnie do zajęcia stanowiska odnośnie dwóch kwestii: zapowiedzi ‘wszczęcia pilnego postępowania wyjaśniającego’ w SKW oraz podjęcia czynności sprawdzających prowadzonych przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie”.
Szef BBN stwierdził, że wewnętrzne postępowanie SKW jest „farsą” i wskazał, że szczegółowe dane medyczne pochodziły wyłącznie z zasobów SKW. Zwrócił też uwagę, że informacje te znalazły się w jawnych uzasadnieniach decyzji z 31 lipca 2024 r., bez nadania im klauzuli tajności.
Szef BBN postuluje, aby czynności sprawdzające w tej sprawie zostały przekazane do prowadzenia innej jednostce niż Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Główne wnioski
- Informacje o lekach i stanie zdrowia zostały publicznie ujawnione w przestrzeni medialnej, co wywołało reakcję prokuratury i służb specjalnych.
- Naczelna Izba Lekarska jednoznacznie uznała takie dane za szczególnie wrażliwe i wezwała do pilnego wyjaśnienia źródła ich ujawnienia.
- Porozumienie Rezydentów zwróciło uwagę na ryzyko stygmatyzacji pacjentów, zwłaszcza w obszarze zdrowia psychicznego.
Źródło:
- Media
- Tomasz Siemoniak / X
- Sławomir Cenckiewicz / X
- NIL / X
- Porozumienie Rezydentów OZZL / X

