W obliczu zmieniającej się rzeczywistości geopolitycznej i rosnącego znaczenia medycyny taktycznej, Uniwersytet Opolski postawił na nowoczesne, praktyczne kształcenie przyszłych lekarzy. W semestrze letnim roku akademickiego 2024/2025 studenci VI roku kierunku lekarskiego biorą udział w wyjątkowym kursie medycyny pola walki. Zajęcia prowadzi ratownik medyczny i były żołnierz wojsk specjalnych – lic. rat. med. chor. Marcin Klepczarek. To pierwsze tego typu szkolenie w historii opolskiej uczelni i jedno z nielicznych w Polsce.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak wygląda szkolenie z medycyny pola walki na Uniwersytecie Opolskim i kto je prowadzi.
- Dlaczego umiejętności zdobywane w warunkach taktycznych mają znaczenie dla przyszłych lekarzy.
- Jakie procedury medyczne ćwiczą studenci w warunkach symulowanego zagrożenia.
- Dlaczego edukacja medyczna powinna uwzględniać realia zmieniającego się świata.
Zamiast sali wykładowej – symulowane pole walki
Centrum Symulacji Medycznej Uniwersytetu Opolskiego na kilkanaście tygodni zmieniło się w nowoczesny poligon wiedzy, gdzie przyszli lekarze uczą się funkcjonowania w warunkach ekstremalnych. Zamiast typowego wywiadu z pacjentem – ewakuacja spod ostrzału. Zamiast diagnostyki planowej – walka z czasem, ciemnością i brakiem sprzętu.
To nie są inne procedury, tylko inne warunki – wyjaśnia prowadzący zajęcia, lic. rat. med. chor. Marcin Klepczarek. – Szyjemy tak samo, podajemy antybiotyki, udrażniamy drogi oddechowe. Ale trzeba to umieć zrobić, gdy zabraknie światła, sprzętu i czasu.
W ramach kursu studenci ćwiczą m.in.:
- ewakuację rannych z pola walki,
- procedurę MARCH (krwotok, drogi oddechowe, oddychanie, krążenie, urazy głowy i hipotermia),
- stosowanie opatrunków hemostatycznych i staz taktycznych,
- tamowanie masywnych krwotoków,
- użycie odtrutek w sytuacjach bojowych.
Wykładowca z doświadczeniem bojowym
Szkolenie prowadzi wykładowca wyjątkowy – Marcin Klepczarek, ratownik medyczny z opolskiego SOR-u, żołnierz wojsk specjalnych, instruktor z doświadczeniem zdobytym podczas misji zagranicznych. Na co dzień ratuje życie tam, gdzie nie obowiązują szpitalne standardy – teraz przekazuje te umiejętności młodym adeptom medycyny.
Lekarz jest od leczenia. Jeżeli zaczniemy wysyłać wykwalifikowany personel na pierwszą linię ognia, to prawdopodobnie nigdy tych kadr nie odbudujemy. Takie błędy popełniano w przeszłości, a my powinniśmy się na nich uczyć – podkreśla Klepczarek.
Zajęcia nie polegają na ćwiczeniach z bronią. Uczestnicy uczą się, jak działać w zespole, jak przekazywać pacjenta dalej i jakie decyzje podejmować w pierwszych minutach od zranienia.
Lekarz nie zakłada opaski uciskowej; on ją bezpiecznie zdejmuje i przekazuje rannego dalej – tłumaczy ekspert.
Odpowiedź na zmieniającą się rzeczywistość
Pomysłodawcą wdrożenia medycyny pola walki do programu kształcenia był dr n. med. Jacek Kleszczyński, kierownik Oddziału Klinicznego Medycyny Ratunkowej Uniwersytetu Opolskiego. W jego opinii to nie tylko nowość dydaktyczna, ale konieczna odpowiedź na zmieniające się potrzeby systemu ochrony zdrowia.
To nie tyle nowość w naszej siatce zajęć, co realna odpowiedź na zmieniającą się sytuację geopolityczną. Tego typu szkolenia prowadzi niewiele jednostek uczelnianych w Polsce, wiem jedynie o Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu – zaznacza dr Kleszczyński.
Sam również uczestniczył wcześniej w zajęciach z medycyny ekstremalnej na poligonie.
To doświadczenie pokazało mi, że wojna i medycyna taktyczna dostarczają wielu rozwiązań, które z powodzeniem stosujemy w medycynie urazowej – mówi.
Jak radzą sobie studenci?
W pierwszym kontakcie zajęcia z medycyny taktycznej potrafią zaskoczyć. To zupełnie inna dynamika pracy, inne warunki, inne wyzwania. Ale – jak zapewnia prowadzący – przyszli lekarze bardzo dobrze odnajdują się w tej nietypowej formule.
Na początku są zdziwieni, ale szybko orientują się, o co chodzi – mówi Marcin Klepczarek. – Mamy dobry poziom kształcenia, a dzięki salom symulacyjnym da się naprawdę dobrze przygotować młodych ludzi na sytuacje ekstremalne. Takie, których nikt nie chciałby przeżyć, ale na które każdy lekarz powinien być gotowy.
Główne wnioski
- Studenci VI roku kierunku lekarskiego UO biorą udział w praktycznym kursie medycyny pola walki prowadzonym przez lic. rat. med. chor. Marcina Klepczarka – ratownika medycznego i żołnierza wojsk specjalnych.
- Szkolenie obejmuje działania w warunkach ekstremalnych – studenci uczą się ewakuacji rannych, procedury MARCH, stosowania staz taktycznych i opatrunków hemostatycznych.
- Zajęcia są odpowiedzią na potrzeby współczesnej medycyny – inicjatywa została wprowadzona z myślą o realiach geopolitycznych i ograniczonej liczbie podobnych programów w Polsce.
- Nowoczesna edukacja opiera się na symulacji i praktyce – Centrum Symulacji Medycznej umożliwia przygotowanie studentów do sytuacji, które mogą wydarzyć się zarówno na froncie, jak i w warunkach katastrof cywilnych.
Źródło:
- uni.opole.pl

