Czy osoba odbywająca karę pozbawienia wolności traci jednocześnie prawo do bycia pacjentem z pełnią praw? Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Wojciech Brzozowski zwraca uwagę na poważny problem systemowy i kieruje pismo do prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej, pytając wprost: kto nadzoruje lekarzy-funkcjonariuszy Służby Więziennej?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie trudności napotykają osoby pozbawione wolności w dochodzeniu swoich praw jako pacjenci.
- Dlaczego lekarze-funkcjonariusze Służby Więziennej są poza realnym nadzorem samorządu lekarskiego.
- Jakie pytania skierował Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich do prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej.
- Które instytucje unikają odpowiedzialności za ocenę działań lekarzy wobec osadzonych.
Osadzony pacjent – bez narzędzi do skargi
Choć zgodnie z ustawową definicją pacjentem jest każda osoba korzystająca ze świadczeń zdrowotnych, w praktyce osoby przebywające w jednostkach penitencjarnych nie mają skutecznej drogi do zakwestionowania decyzji lekarza, który jest równocześnie funkcjonariuszem Służby Więziennej. Brak procedur, brak nadzoru, brak kontroli – tak w skrócie można podsumować aktualny stan rzeczy.
Z analiz Biura RPO wynika, że ani Rzecznik Praw Pacjenta, ani naczelni lekarze okręgowych inspektoratów SW, ani izby lekarskie nie czują się kompetentni do oceny decyzji podejmowanych przez lekarzy wobec więźniów. To luka, która – zdaniem RPO – narusza konstytucyjną zasadę równości i dostępności do ochrony zdrowia.
Rzecznik Praw Pacjenta: to nie nasza kompetencja
Wątpliwości budzi stanowisko Rzecznika Praw Pacjenta, który uważa, że jego urząd nie jest właściwy do rozpatrywania skarg dotyczących udzielania świadczeń zdrowotnych osobom pozbawionym wolności. Jako uzasadnienie wskazuje brak jednoznacznego umocowania w Kodeksie karnym wykonawczym.
Zastępca RPO nie zgadza się z tą interpretacją. W jego ocenie obowiązujące przepisy jasno definiują status pacjenta niezależnie od miejsca przebywania. Osadzony, tak jak każdy inny obywatel, może wymagać interwencji lekarskiej i powinien mieć zagwarantowaną możliwość oceny jej jakości.
Luka w systemie czy przemilczany problem?
Z wypowiedzi przedstawicieli SW wynika, że również wewnętrzne struktury nie widzą dla siebie roli w ocenie decyzji klinicznych podejmowanych wobec więźniów. Lekarskie decyzje funkcjonariuszy pozostają więc niejako „poza radarem” – nie podlegają ani zewnętrznej ocenie etycznej, ani merytorycznej.
Kto kontroluje lekarzy-funkcjonariuszy?
Zgodnie z przepisami, zawód lekarza może być wykonywany wyłącznie przez osoby należące do izby lekarskiej. Tymczasem w przypadku funkcjonariuszy SW nie jest jasne, która izba sprawuje nad nimi realny nadzór. RPO zauważa, że choć lekarze ci formalnie podlegają samorządowi lekarskiemu, w praktyce brak jakiegokolwiek mechanizmu kontrolnego.
Brzozowski kieruje do prezesa NIL Łukasza Jankowskiego szereg pytań: czy izby lekarskie analizowały zasady zrzeszania się funkcjonariuszy-lekarzy, czy prowadziły postępowania dotyczące skarg wobec nich, oraz kto sprawuje ustawowy nadzór nad ich działalnością zawodową.
Główne wnioski
- Osadzeni nie mają możliwości skutecznego złożenia skargi na działania lekarzy-funkcjonariuszy SW, mimo że formalnie są pacjentami.
- Rzecznik Praw Pacjenta odcina się od odpowiedzialności, uzasadniając to brakiem wskazania w Kodeksie karnym wykonawczym.
- Lekarze SW pozostają poza kontrolą izb lekarskich.
- ZRPO Wojciech Brzozowski domaga się wyjaśnień od NIL w sprawie nadzoru, skarg i struktury zrzeszania lekarzy SW w izbach lekarskich.
Źródło:
- RPO

