Wielkanoc to dla wielu Polaków czas kulinarnej obfitości – na stołach królują jajka z majonezem, białe kiełbasy, pasztety, chrzan i wypieki. Choć tradycja odgrywa tu ważną rolę, to pojawia się pytanie: czy świąteczne menu można połączyć z zasadami zdrowego żywienia? Dietetyczka kliniczna Katarzyna Lisiecka z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Barbary w Sosnowcu przekonuje, że tak – ale z głową.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie produkty wielkanocne naprawdę wpływają na poziom cholesterolu
- Na co zwracać uwagę przy wyborze chrzanu, majonezu i wędlin
- Jakie są dobre świąteczne nawyki
- Dlaczego kluczowy jest całoroczny styl życia, a nie tylko dwa dni świąt
Jajko zrehabilitowane
Od lat jajko funkcjonuje w świadomości pacjentów jako „cholesterolowy winowajca”. Tymczasem jak podkreśla specjalistka, warto spojrzeć na nie szerzej:
Jajko jest superproduktem, który ma dużo białka, wiele witamin, ma owszem cholesterol, no ale nasz podwyższony cholesterol zależy od naszego stylu życia, jakie inne produkty spożywamy, ile się ruszamy, więc tutaj bym nie zrzucała takiej winy na to jajko.
Wielkanoc nie musi więc oznaczać rezygnacji z tradycji. Kluczem jest umiar oraz jakość dodatków, takich jak majonez czy chrzan.
Majonez – klasyczny czy wege?
Majonez to kaloryczny dodatek – jedna łyżka to ok. 90 kcal. Jak zaznacza dietetyczka, nie chodzi o całkowitą eliminację, lecz o świadome wybory:
Może nie przesadzać z dużą ilością majonezu do jajka, ale jak najbardziej możemy [jeść jajka].
Alternatywą jest majonez roślinny lub wersja domowa, której skład można kontrolować.
Chrzan, który ma być… chrzanem
Choć chrzan jest znany z właściwości przeciwbakteryjnych, gotowe produkty potrafią zawierać zaskakująco mało głównego składnika. Dietetyczka uczula:
Warto, jeśli kupujemy chrzan, to sprawdzać skład, bo możemy się zdziwić, ile jest tego chrzanu w chrzanie.
Optymalnie produkt powinien zawierać minimum 60–70% chrzanu – reszta to zazwyczaj ocet, woda i dodatki zagęszczające.
Mięso? Tak, ale z umiarem i krótkim składem
Domowe wędliny to zdrowsza alternatywa dla sklepowych odpowiedników – mniej konserwantów, więcej mięsa. Jeśli nie ma możliwości przygotowania ich samodzielnie, warto uczulić się na skład: im krótszy i bardziej naturalny, tym lepiej. Należy zwrócić uwagę na produkty z wysoką zawartością mięsa i bez dodatku MOM (mięsa oddzielonego mechanicznie).
Słodkości i aktywność – duet idealny
Sernik czy babka wielkanocna mogą pojawić się na stole, pod warunkiem że nie kończy się na pięciu kawałkach i kanapie. W tym czasie warto wyjść na rodzinny spacer, czy postawić na aktywność na świeżym powietrzu i umiarkowane porcje – również wśród pacjentów z grup ryzyka metabolicznego. Ruch po posiłku to nie tylko lepsze trawienie, ale także sposób na uniknięcie uczucia ciężkości i senności.
Cały rok ma znaczenie
Zdaniem Katarzyny Lisieckiej, o wiele większe znaczenie niż to, co zjemy w dwa świąteczne dni, ma styl życia przez pozostałe 363 dni w roku. Osoby, które na co dzień odżywiają się zdrowo i są aktywne fizycznie, nie powinny mieć obaw przed chwilowym odejściem od rygoru. Kluczowe są nawyki – a nie okazjonalne „grzeszki”.
Główne wnioski
- Jajka nie są głównym źródłem cholesterolu – według dietetyczki klinicznej Katarzyny Lisieckiej to styl życia i dieta całoroczna mają decydujące znaczenie.
- Wege majonez i domowe wersje dodatków są korzystniejszym wyborem – jedna łyżka klasycznego majonezu to ok. 90 kcal.
- Dobry chrzan powinien zawierać co najmniej 60–70% korzenia – warto czytać etykiety i unikać wersji z dużą ilością dodatków.
- Po posiłkach warto wprowadzić aktywność fizyczną – spacer lub ruch poprawiają trawienie i zmniejszają uczucie senności.
Źródło:
- Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. św. Barbary w Sosnowcu

