Mieszkańcy Bieszczadów, personel medyczny oraz lokalni działacze mają dziś protestować pod Sejmem w obronie szpitala w Lesku i zamkniętej porodówki. Organizatorzy alarmują, że placówce grozi bankructwo, a region może stracić ostatni Szpitalny Oddział Ratunkowy. Protestujący chcą przekazać premierowi niemal 6000 podpisów zebranych w obronie szpitala w Lesku. Podkreślają, że dla mieszkańców i tysięcy turystów odwiedzających Bieszczady dostęp do leczenia staje się kwestią bezpieczeństwa i życia.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego mieszkańcy Bieszczadów protestują dziś pod Sejmem.
- Jak wygląda sytuacja finansowa szpitala w Lesku.
- Jakie konsekwencje może mieć utrata ostatniego SOR-u w regionie.
- Dlaczego protestujący apelują bezpośrednio do premiera Donalda Tuska.
Dziś protest pod Sejmem i apel do premiera
Konferencja prasowa organizatorów ma rozpocząć się 28 maja o godz. 10:00 przy skrzyżowaniu ulic Wiejskiej i Jana Matejki w Warszawie. Protestujący zapowiadają przyjazd pod Sejm tradycyjnym bieszczadzkim wozem taborowym z końmi. Wóz został udekorowany przez lokalnych artystów i ma stać się symbolem akcji mieszkańców regionu.
Do Warszawy ma trafić również drewniana skrzynia z podpisami mieszkańców zebranymi pod apelem do premiera. Organizatorzy informują, że podpisy wcześniej przewieziono przez połoniny, aby podkreślić związek protestu z regionem i jego mieszkańcami.
Według protestujących premier Donald Tusk podczas kampanii wyborczej w 2023 r. deklarował, że szpital i porodówka w Lesku powinny nadal funkcjonować ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców. Porodówka została jednak zamknięta pod koniec 2025 r., a sytuacja finansowa placówki nadal się pogarsza.
Mieszkańcy: bez szpitala region nie będzie bezpieczny
Protestujący przekonują, że problem nie dotyczy wyłącznie samej placówki, ale całego regionu. Ich zdaniem likwidacja lub ograniczenie działalności szpitala może uderzyć zarówno w mieszkańców, jak i turystów odwiedzających Bieszczady.
– Protestujący przekonują, że bezpieczeństwo zdrowotne to dla nich kluczowa i podstawowa sprawa, bez której życie w regionie, a także jego rozwój, czy nawet obsługa ruchu turystycznego staną się niemożliwe, dlatego deklarują, że nie opuszczą Warszawy, dopóki nie upewnią się, że premier usłyszał ich głos i zobowiąże się do dotrzymania obietnic złożonych w 2023 roku – napisał Duszan Augustyn reprezentujący mieszkańców.
Szpital w Lesku z ponad 160 mln zł długu
Problemy finansowe szpitala należą obecnie do największych wyzwań dla ochrony zdrowia w regionie. Z danych przedstawianych w połowie maja wynika, że zadłużenie placówki przekroczyło 160 mln zł, a każdego miesiąca rośnie o kolejny milion złotych. To kwota dwukrotnie wyższa niż roczny budżet powiatu leskiego.
Sytuacja odbija się również na personelu. Część pracowników otrzymuje jedynie 75% wynagrodzenia. Niektórzy zdecydowali się odejść z pracy, a kolejni rozważają zmianę miejsca zatrudnienia.
Główne wnioski
- 28 maja 2026 r. mieszkańcy Bieszczad protestują pod Sejmem w obronie szpitala w Lesku oraz ostatniego SOR-u w regionie.
- Szpital w Lesku ma ponad 160 mln zł długu, a zadłużenie rośnie o około 1 mln zł miesięcznie.
- Protestujący chcą przekazać premierowi niemal 6000 podpisów zebranych pod apelem o ratowanie placówki.
- Część personelu otrzymuje jedynie 75% wynagrodzenia, a dalsze problemy szpitala mogą zagrozić bezpieczeństwu mieszkańców i turystów.
Źródło:
- Razem
- https://tvn24.pl/rzeszow/szpital-w-lesku-mozliwa-likwidacja-w-lipcu-st9030331

