Ostatnia dekada przyniosła przełom w leczeniu rdzeniowego zaniku mięśni (SMA), zmieniając przebieg choroby z szybko postępującej i śmiertelnej w przewlekłą i możliwą do kontrolowania. Polska należy dziś do krajów zapewniających szeroki dostęp do terapii, z których korzysta około 1200 pacjentów. Jednak – jak podkreślają eksperci – to dopiero początek zmian. Nowe schematy dawkowania, rozwój biomarkerów oraz konieczność aktualizacji programu lekowego B.102 wskazują, że przyszłość leczenia SMA będzie jeszcze bardziej spersonalizowana i efektywna.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak nowoczesne terapie SMA, w tym wyższe dawki nusinersenu, mogą poprawiać funkcje ruchowe i spowalniać neurodegenerację
- Dlaczego „uśpione” motoneurony stanowią kluczowy cel leczenia i jak można wykorzystać ich potencjał terapeutyczny
- w jaki sposób neurofilamenty (NfL) mogą stać się przełomowym biomarkerem w ocenie skuteczności terapii SMA
- jakie wyzwania systemowe w Polsce – w tym program lekowy B.102 i brak ośrodków eksperckich – wymagają pilnych zmian
Czym jest SMA i jakie są realia epidemiologiczne?
Rdzeniowy zanik mięśni (SMA) to genetyczna choroba nerwowo-mięśniowa prowadząca do postępującej degeneracji motoneuronów w rdzeniu kręgowym i pniu mózgu. Konsekwencją jest stopniowa utrata funkcji mięśniowych, w tym zdolności poruszania się i oddychania. W Polsce:
- co 35. osoba jest nosicielem mutacji odpowiedzialnej za SMA,
- każdego roku rodzi się około 30–40 dzieci z chorobą,
- liczba pacjentów przekracza 1600.
Jednocześnie wdrożenie badań przesiewowych noworodków znacząco poprawiło rokowania, umożliwiając rozpoczęcie leczenia jeszcze przed wystąpieniem objawów.
Potencjał „uśpionych” motoneuronów – nowy paradygmat terapeutyczny
Jednym z kluczowych wątków dyskusji ekspertów była koncepcja tzw. „uśpionych” motoneuronów – komórek pozostających w stanie dysfunkcji, ale nadal żywych i potencjalnie reaktywowalnych.
Fizjologia chorego na SMA jest taka, że bardzo trudno ratować neurony ruchowe, jeżeli dzieje się z nimi coś złego. Dlatego tak ważna jest wczesna interwencja terapeutyczna w okresie przedobjawowym. Na szczęście w Polsce, dzięki stosowanym od kilku lat badaniom przesiewowym, ma ona miejsce – wyjaśnia prof. Anna Kostera-Pruszczyk, kierownik Katedry i Kliniki warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Ekspertka zwraca uwagę, że nawet częściowe „wybudzenie” tej puli komórek może mieć istotne znaczenie kliniczne:
Są to komórki ruchowe w okresie dysfunkcji, ale wciąż żywe. Dzięki odpowiedniej interwencji, można je obudzić i zmusić do aktywności. Jeśli obudzimy choć jeden motoneuron, może się okazać, że chory już nie będzie tracił 60 proc. swoich możliwości a jedynie 20 proc. To pokazuje, że każdy motoneuron jest potrzebny nie tylko po to, aby zarządzać funkcjami ruchowymi, ale także żeby wywierać efekt opiekuńczy na mięśnie, które należą do jego jednostki ruchowej.
W praktyce oznacza to przesunięcie akcentu terapeutycznego – z biernego hamowania progresji choroby na aktywne odzyskiwanie funkcji neuronalnych.
Neurofilamenty jako biomarker – przełom w monitorowaniu leczenia
Dotychczas ocena skuteczności terapii SMA opierała się głównie na skalach funkcjonalnych, takich jak CHOP-INTEND czy HFMSE. Jednak – jak podkreśla prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak z Instytutu „Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka”– narzędzia te mają istotne ograniczenia:
Niestety narzędzia te mają swoje ograniczenia. Pokazują, że pacjent nie rozwinął bardzo ciężkich powikłań albo osiągnął kamienie milowe rozwoju (…). Niestety skale te nie mówią nic o jakości tego ruchu i są niewrażliwe na bardzo niewielkie zmiany.
W tym kontekście rośnie znaczenie biomarkerów, a szczególnie neurofilamentów (NfL), które odzwierciedlają uszkodzenie neuronów.
Wydaje się, że takim czynnikiem, o charakterze powtarzalnym i korelującym ze stanem pacjenta, są neurofilamenty (NfL), czyli białka będące składnikami każdej komórki nerwowej – podkreśla ekspertka.
Ich praktyczne znaczenie jest dwojakie:
- wzrost stężenia wskazuje na uszkodzenie neuronów,
- spadek podczas terapii może świadczyć o jej skuteczności.
Wyższe dawki nusinersenu – czy to nowy standard leczenia?
W centrum dyskusji znalazły się również wyniki badania DEVOTE, które analizowało wpływ wyższych dawek nusinersenu na efekty terapeutyczne.
Okazało się, że podanie nusinersenu spowodowało spadek stężenia neurofilamentów, przy czym, przy wyższych dawkach (…) spadek ten był bardzo wyraźny i bardzo szybki – wskazuje prof. Kotulska-Jóźwiak.
Dr Anna Łusakowska z Warszawskiego Uniwersytety Medycznego dodaje:
W badaniu DEVOTE w grupie pacjentów leczonych niższą dawką nusinersenu, która przeszła na dawkę wyższą zaobserwowano znaczącą poprawę w skalach funkcjonalnych – średnio o 1,8 punktu, ale byli też tacy, u których poprawa wynosiła nawet kilkanaście punktów.
Co istotne, bezpieczeństwo terapii pozostaje wysokie:
Mamy już 10 lat doświadczenia z tym lekiem. Pokazują one, że lek jest bezpieczny, na co wskazuje fakt, że można go stosować u kobiet w ciąży.
W związku z tym eksperci oczekują rozszerzenia refundacji wyższych dawek w Polsce.
Program lekowy B.102 – konieczność aktualizacji
Dynamiczny rozwój terapii wymaga dostosowania ram systemowych. Program lekowy B.102, choć systematycznie aktualizowany, nadal nie w pełni odpowiada aktualnym możliwościom terapeutycznym. Eksperci podkreślają potrzebę:
- uwzględnienia nowych schematów dawkowania,
- włączenia biomarkerów do oceny skuteczności leczenia,
- zwiększenia elastyczności w dostępie do terapii.
Posłanka Iwona Kozłowska, od lat zaangażowana w działania na rzecz poprawy leczenia chorych z SMA w Polsce, zaznaczyła:
To rozwiązanie jest chorym bardzo potrzebne. Świadczą o tym badania naukowe i wypowiedzi dzisiejszych ekspertek zwracających uwagę na to, że wyższa dawka daje szansę na jeszcze lepszą poprawę sprawności ruchowych.
Niezaspokojone potrzeby systemowe: ośrodki eksperckie i tranzycja pacjentów
Pomimo postępu terapeutycznego system opieki nad pacjentami z SMA nadal boryka się z istotnymi wyzwaniami. Stanisław Maćkowiak, prezes Krajowego Forum na Rzecz Terapii Chorób Rzadkich ORPHAN, zwraca uwagę na brak ośrodków eksperckich:
Mamy przygotowane kryteria, a w dalszym ciągu nic się z tym nie dzieje. Tymczasem jest to niezwykle ważne nie tylko dla chorych i ich rodzin, ale też dla systemu.
Z kolei Dorota Raczek, prezes Fundacji SMA, wskazuje na problem tranzycji:
Mamy badania przesiewowe, mamy terapie, liczymy na następne, ale mamy też niezagospodarowane problemy, jak tranzycje (…), edukacja, aspekt finansowy po stronie dorosłych.
Oznacza to konieczność budowy kompleksowego modelu opieki – obejmującego zarówno dzieci, jak i dorosłych pacjentów.
Perspektywa pacjentów – oczekiwania wobec nowych terapii
Głos pacjentów i ich rodzin pokazuje realne znaczenie postępu medycyny. Karolina Kaczyńska, mama 11-letniej Natalii, podkreśla:
Mieliśmy szczęście w nieszczęściu. Nasza córeczka dostała leczenie w wieku 1,5 roku (…). Liczymy jednak na to, że dzięki wyższej dawce uda nam się osiągnąć więcej, żeby córka była sprawniejsza i bardziej samodzielna.
Sama Natalia dodaje:
Uwielbiam śpiewać, bardzo się tym interesuję. Moim marzeniem jest zostać piosenkarką.
To przypomina, że celem terapii nie jest wyłącznie poprawa parametrów klinicznych, ale realna poprawa jakości życia.
Główne wnioski
- SMA w Polsce przeszło transformację – około 1200 pacjentów korzysta z terapii, a badania przesiewowe umożliwiają leczenie przedobjawowe.
- Wyższe dawki nusinersenu (badanie DEVOTE) prowadzą do szybszego spadku neurofilamentów i poprawy funkcjonalnej nawet o kilkanaście punktów.
- Neurofilamenty (NfL) to obiecujący biomarker, który pozwala obiektywnie monitorować uszkodzenie neuronów i skuteczność leczenia.
- System nadal wymaga zmian – konieczna jest aktualizacja programu B.102, rozwój ośrodków eksperckich oraz lepsze wsparcie pacjentów dorosłych.
Źródło:
- Materiał prasowy

