W ramach nowej inicjatywy Służba Więzienna na Podkarpaciu będzie prowadzić szkolenia z samoobrony dla ratowników medycznych. Celem jest nie tylko nauczenie ich podstawowych technik obronnych, ale także zwiększenie pewności siebie w sytuacjach zagrożenia.
Służba Więzienna w roli nauczyciela
Podpisana 14 lutego br. umowa pomiędzy dyrektorem okręgowym Służby Więziennej w Rzeszowie płk. Stanisławem Kotulą a dyrektorami pięciu stacji pogotowia ratunkowego na Podkarpaciu przewiduje cykl szkoleń dla ratowników. W projekcie biorą udział placówki z Rzeszowa, Krosna, Mielca, Przemyśla i Sanoka.
Jak podkreśla płk. Kotula, funkcjonariusze więzienni mają duże doświadczenie w radzeniu sobie z agresywnymi zachowaniami osadzonych, dlatego są w stanie skutecznie przekazać ratownikom praktyczne umiejętności samoobrony i reagowania w kryzysowych sytuacjach.
Tego typu szkolenia nie spowodują, że ktoś wyjdzie z mistrzowskim pasem do samoobrony, ale poczuje się pewniej. Bo nie chodzi tylko o radzenie sobie w fizycznym starciu, ale też w sytuacji zaskoczenia – zaznaczył płk. Kotula.
Ratownicy w obliczu agresji
Problem agresji wobec ratowników medycznych narasta. Jak podkreślają pracownicy pogotowia, największe zagrożenie stanowią osoby pod wpływem substancji psychoaktywnych, które w jednej chwili mogą zmienić swoje zachowanie.
est dużo agresji słownej i dużo wyzwisk. Zdarza się też tak, że pacjent na początku jest spokojny, ale w karetce albo tuż po przewiezieniu na oddział ratunkowy, zaczyna być agresywny – mówi dr Anna Salwierz, zastępca dyrektora z Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego.
Z kolei Joanna Bukowczyk, dyrektorka pogotowia w Krośnie, zwraca uwagę na fizyczne ataki.
Dwa miesiące temu pacjent tak się szarpał, że podarł ratownikowi ubranie. Niebezpiecznych sytuacji jest coraz więcej – dodaje.
Ratownicy często spotykają się z osobami chorymi psychicznie, agresywnymi lub uzbrojonymi.
Ostatnio dostaliśmy zgłoszenie, które brzmiało: agresywny, ale nie wiadomo z jakiego powodu, posiadający broń czarnoprochową, na posesji agresywny pies. A ratownicy muszą wejść do domu – opowiada Rafał Kijanka, dyrektor pogotowia w Przemyślu.
Czy samoobrona wystarczy?
Szkolenia organizowane przez Służbę Więzienną to krok w dobrym kierunku, ale nie rozwiąże to całego problemu. Konieczne są także zmiany systemowe, takie jak zwiększenie liczby patroli policyjnych przy wyjazdach do niebezpiecznych zgłoszeń czy lepsza ochrona prawna ratowników.
Wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul podkreśla wagę inicjatywy:
Dobry ratownik, to zdrowy i żywy ratownik. A ostatnie wydarzenia pokazują, że osoby, które ratują ludzkie życie i udzielają pomocy drugiemu człowiekowi są również zagrożeni
Podkarpackie pogotowia zatrudniają ok. 500 ratowników. Wszyscy oni na co dzień mierzą się z sytuacjami, w których ich zdrowie i życie są narażone na niebezpieczeństwo. Szkolenia z samoobrony mogą pomóc im poczuć się pewniej, ale kluczowe jest także wsparcie systemowe i społeczne.
Źródło:
- PAP

