Najwyższa Izba Kontroli (NIK) opublikowała raport ukazujący alarmujące braki w funkcjonowaniu systemu ratownictwa medycznego w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu. Wnioski z tej analizy są niepokojące: zbyt mała liczba lekarzy, wielogodzinne dyżury, a także znaczne przekroczenia czasów dotarcia karetek do pacjentów.
Przebieg kontroli NIK i specyfika przemyskiego pogotowia
Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu w latach 2022–2023 obsługiwała obszar czterech powiatów: przemyskiego, przeworskiego, jarosławskiego i lubaczowskiego. Na tym terenie działało od 20 do 22 zespołów ratownictwa medycznego (ZRM) zlokalizowanych w 16 punktach, z których tylko trzy były zespołami specjalistycznymi (tzw. ZRM „S”) z lekarzem na pokładzie i pracowały całodobowo. Pozostałe zespoły, określane jako podstawowe (ZRM „P”), w większości funkcjonowały przez całą dobę, a nieliczne miały dyżury ograniczone do 12 lub 16 godzin.
Pod koniec 2023 roku stacja zatrudniała 255 osób, w tym aż 231 ratowników medycznych, 5 pielęgniarek systemu ratownictwa medycznego i jedynie 19 lekarzy. Ta dysproporcja kadrowa stanowiła jedno z głównych wyzwań dla funkcjonowania zespołów specjalistycznych, które w wielu przypadkach musiały pracować wbrew przepisom, bez obecności lekarza.
Brak lekarzy w zespołach ratownictwa medycznego
Kontrola NIK ujawniła, że w latach 2022–2023 dwa z trzech specjalistycznych zespołów ratownictwa medycznego (ZRM) w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu funkcjonowały przez znaczną część czasu bez lekarzy. To sprzeczne z przepisami, które wymagają obecności co najmniej jednego lekarza w zespole specjalistycznym (tzw. ZRM „S”).
Z powodu braków kadrowych zespoły te były zmuszone polegać na ratownikach medycznych i pielęgniarkach systemu. Choć ich kompetencje pozwalały na wykonywanie medycznych czynności ratunkowych, brak lekarza mógł obniżać jakość udzielanych świadczeń w nagłych przypadkach wymagających bardziej zaawansowanej interwencji.
Sytuacja ta nie jest wyjątkiem. Według NIK niedobór lekarzy w ratownictwie medycznym jest problemem ogólnokrajowym. Zainteresowanie pracą w tej trudnej i wymagającej dziedzinie systematycznie maleje, co skutkuje koniecznością wydłużania okresów „zamrożenia kar” dla stacji pogotowia za brak lekarzy. Aktualnie planuje się przedłużenie tego okresu do połowy 2025 roku.
Opóźnienia w dotarciu karetek do pacjentów
Prawo w Polsce określa maksymalny czas dotarcia zespołów ratownictwa medycznego do pacjenta:
- 15 minut w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców,
- 20 minut w pozostałych miejscowościach.
W praktyce czasy te są regularnie przekraczane. W latach 2022–2023 ponad 20% wyjazdów karetek w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu nie mieściło się w tych ramach czasowych. W skrajnych przypadkach czas dotarcia wynosił nawet ponad dwie godziny.
Jakie były czasy dojazdów karetek w latach 2022-2023?
W analizowanym okresie czas dotarcia karetek ratownictwa medycznego do pacjentów często przekraczał dopuszczalne limity, zarówno w miastach, jak i na terenach wiejskich.
W 2022 roku karetki wyjeżdżały ponad 29 tysięcy razy, a ponad 24% przekroczyło maksymalny czas dojazdu. Najdłuższe czasy wyniosły:
- W miastach powyżej 10 tysięcy mieszkańców najdłuższy czas dojazdu wynosił od około 28 minut w lipcu do prawie 2 godzin i 21 minut w grudniu.
- Na obszarach wiejskich czas ten był jeszcze dłuższy – od około 44 minut w kwietniu do niemal 2,5 godziny w grudniu.
W 2023 roku problem nadal występował:
- W miastach najdłuższe opóźnienia wahały się od około 31,5 minuty w kwietniu do około 1 godziny i 17 minut w maju.
- Na terenach wiejskich czas ten wynosił od około 42,5 minuty w maju do ponad 2 godzin w listopadzie.
Warto podkreślić, że w 2023 roku zespoły ratownictwa medycznego realizowały niemal 30 tysięcy wyjazdów, z czego ponad 20% przekraczało maksymalny czas dotarcia na miejsce zdarzenia.
Sytuacja jest szczególnie trudna w rejonach wiejskich, gdzie zespoły mają większe obszary do obsłużenia, a infrastruktura drogowa jest często niewystarczająca. Zdaniem dyrektora stacji, przy obecnej liczbie zespołów ratownictwa, osiągnięcie wymaganych czasów dotarcia jest niemożliwe.
Wielogodzinne dyżury lekarzy
Braki kadrowe zmuszają lekarzy do pracy w ekstremalnie długich godzinach. Kontrola NIK ujawniła przypadki, w których lekarze dyżurowali bez przerwy nawet przez ponad 71 godzin (rekordzista pracował przez 71,5 godziny). W sumie odnotowano 74 takie przypadki w analizowanych miesiącach.
Praca w takim wymiarze godzin znacząco zwiększa ryzyko popełnienia błędów medycznych oraz negatywnie wpływa na zdrowie samych lekarzy.
Nieprawidłowości w ewidencji czasu pracy
NIK stwierdziła również poważne uchybienia w ewidencjonowaniu czasu pracy personelu. W jednym z przypadków rzecznik prasowy stacji, zatrudniony na umowę zlecenie, otrzymywał wynagrodzenie za dni, w których faktycznie nie wykonywał obowiązków na rzecz stacji.
Ponadto analiza wykazała, że niemal 80% jego godzin pracy przypadało na dni wolne od pracy, co budzi dodatkowe wątpliwości co do przejrzystości zarządzania zasobami ludzkimi w tej instytucji.
Wnioski i zalecenia NIK
Najwyższa Izba Kontroli, analizując wyniki kontroli, sformułowała kluczowe zalecenia:
- Zapewnienie ciągłej obsady lekarskiej w specjalistycznych zespołach ratownictwa medycznego.
- Usprawnienie zarządzania czasem wyjazdów zespołów oraz skrócenie czasów dotarcia do pacjentów.
- Dostosowanie organizacyjnego regulaminu stacji do rzeczywistych potrzeb i funkcji.
- Wdrożenie bardziej rzetelnego nadzoru nad ewidencją czasu pracy i rozliczeniami wynagrodzeń.
Źródło:
- NIK

