4 marca 2020 roku w Polsce wykryto pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Był to początek pandemii, która w kolejnych miesiącach diametralnie zmieniła życie milionów Polaków. Wprowadzono lockdown, zamknięto szkoły, granice i instytucje publiczne, a system ochrony zdrowia znalazł się na skraju wydolności. Pięć lat po tych wydarzeniach wciąż mierzymy się z ich konsekwencjami – od długu zdrowotnego po rosnący kryzys zdrowia psychicznego. Jakie wnioski wyciągnęliśmy z pandemii i czy dziś bylibyśmy lepiej przygotowani na podobny kryzys?
4 marca 2020 roku – dzień, który zapoczątkował nową rzeczywistość
Dokładnie pięć lat temu, 4 marca 2020 roku, w Polsce potwierdzono pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Informację o „pacjencie zero” przekazał wówczas ówczesny minister zdrowia Łukasz Szumowski. Zakażenie wykryto u 66-letniego mieszkańca Cybinki w województwie lubuskim, który wrócił z karnawału w niemieckim Düsseldorfie. Jego stan zdrowia nie budził większych obaw – przebywał w szpitalu w Zielonej Górze, a 20 marca został uznany za ozdrowieńca.
Zaledwie kilka dni później w Polsce zaczęto notować kolejne przypadki zakażeń. Już 12 marca odnotowano pierwszy zgon spowodowany COVID-19 – zmarła 57-letnia kobieta hospitalizowana w Poznaniu. Sytuacja epidemiologiczna dynamicznie się pogarszała, a do końca miesiąca liczba potwierdzonych przypadków przekroczyła 2,5 tysiąca.
Dramatyczne pierwsze miesiące pandemii
Rząd niezwłocznie podjął działania mające na celu ograniczenie transmisji wirusa. Już 20 marca 2020 roku ogłoszono w Polsce stan epidemii, który wiązał się z surowymi restrykcjami. Wprowadzono zakaz zgromadzeń powyżej dwóch osób, ograniczono swobodę przemieszczania się, zamknięto szkoły, uczelnie, restauracje, kina, a także granice kraju. Początkowo lockdown miał trwać tylko kilka tygodni, jednak szybko stało się jasne, że pandemia zmieni codzienne życie na dłużej.
System ochrony zdrowia znalazł się w kryzysie. Priorytetem stało się leczenie pacjentów zakażonych koronawirusem, co oznaczało wstrzymanie wielu planowych operacji i zabiegów. Szpitale borykały się z brakami środków ochrony osobistej i sprzętu, a lekarze i pielęgniarki byli zmuszeni do pracy w ekstremalnych warunkach.
Jak zauważyła Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie z 2022 roku, polskie placówki medyczne nie były odpowiednio przygotowane na pandemię.
Nie udało się uniknąć zakażeń wśród personelu i pacjentów, co zaburzało pracę oddziałów – podkreślono w dokumencie.
Fale pandemii i zmieniające się strategie walki z COVID-19
W ciągu kolejnych miesięcy i lat pandemia przybierała na sile falami. Po pierwszym lockdownie przyszła druga fala jesienią 2020 roku, która przyniosła jeszcze surowsze restrykcje – obowiązek noszenia maseczek, zamknięcie placówek kulturalnych i usługowych oraz wprowadzenie nauki zdalnej.
W szczycie trzeciej fali, wiosną 2021 roku, w szpitalach przebywało jednocześnie ok. 30 tysięcy zakażonych pacjentów, a ponad 3 tysiące osób wymagało wsparcia respiratorowego. Lekarze byli zmuszeni organizować dodatkowe łóżka, a specjaliści z innych dziedzin medycyny musieli przejmować opiekę nad pacjentami zakaźnymi.
To już ponad rok, od kiedy mój mąż i jego cudowny zespół niemal przestali zajmować się kardiochirurgią i ratują życia najciężej chorych na COVID – pisała w mediach społecznościowych żona jednego z lekarzy.
Pod koniec 2020 roku do Polski trafiły pierwsze szczepionki przeciw COVID-19, które początkowo były przeznaczone dla personelu medycznego. Wiosną 2021 roku rozpoczęła się masowa kampania szczepień, w ramach której Polacy mogli stopniowo uzyskiwać odporność na wirusa.
Bilans pandemii – zdrowotne i społeczne konsekwencje
Pandemia pozostawiła po sobie ogromne straty – zarówno w postaci nadmiarowych zgonów, jak i długofalowych skutków zdrowotnych. Według danych OECD, Polska miała trzeci najwyższy wskaźnik nadmiarowych zgonów w Europie – zaraz po Bułgarii i Rumunii.
Lekarze alarmują, że skutki pandemii widoczne są do dziś. Wiele osób trafiło do lekarza zbyt późno – w latach 2022–2024 odsetek późnych diagnoz nowotworów wzrósł o 5%.
Nadal zmagamy się w onkologii z długiem zdrowotnym spowodowanym przez pandemię – powiedziała dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii, dr hab. Beata Jagielska.
Niepokojące są również dane dotyczące zdrowia psychicznego. Zapotrzebowanie na pomoc psychologiczną i psychiatryczną wśród młodych osób wzrosło o 30%. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że kryzys zdrowia psychicznego może stać się nową pandemią.
Czy jesteśmy gotowi na kolejną pandemię?
Pięć lat po pierwszym wykrytym w Polsce przypadku koronawirusa nadal brakuje pełnego raportu podsumowującego działania podejmowane w czasie pandemii. Jak zapowiadał Główny Inspektor Sanitarny, dr Paweł Grzesiowski, taki dokument mógłby pomóc w lepszym przygotowaniu się na przyszłe kryzysy zdrowotne.
Obecnie koronawirus wciąż krąży w populacji, ale nie stanowi już zagrożenia na skalę lat 2020–2022. W 2024 roku potwierdzono ponad 13 tysięcy zakażeń, jednak rzeczywista liczba przypadków jest nieznana, ponieważ nie ma już obowiązku raportowania pozytywnych wyników testów.
Pandemia COVID-19 była jednym z największych kryzysów zdrowotnych XXI wieku. Spowodowała nie tylko setki tysięcy zakażeń i dziesiątki tysięcy zgonów, ale także długofalowe skutki zdrowotne i społeczne. Opóźnienia w diagnostyce, wzrost liczby zaawansowanych nowotworów oraz kryzys zdrowia psychicznego to tylko niektóre konsekwencje, które odczuwamy do dziś.
Źródło:
- PAP

