Branża farmaceutyczna stoi w obliczu poważnego kryzysu. Jak informuje Radio Zet, nawet 7000 aptek w Polsce może zostać zamkniętych na mocy decyzji Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Powód? Właściciele aptek są oskarżani o udział w odwróconym łańcuchu dystrybucji i nielegalnym wywozie leków. Farmaceuci odpierają te zarzuty i twierdzą, że działali zgodnie z prawem. GIF nie zamierza jednak ustępować. Czy rzeczywiście Polska straci 2/3 aptek?
Farmaceuci: GIF działa na niekorzyść przedsiębiorców
Właściciele aptek, zrzeszeni w Stowarzyszeniu Poszkodowanych „Apteka Zamknięta”, apelują o interwencję Ministerstwa Zdrowia. Ich zdaniem GIF wydaje decyzje na podstawie nieaktualnych przepisów, sięgających nawet 2015 roku, oraz nie posiada pełnych informacji na temat sytuacji aptek.
Właściciele aptek po siedmiu latach życia w ciągłej niepewności, na mocy otrzymywanych obecnie decyzji, są zmuszani do zamykania swoich placówek z dnia na dzień. Ruszyła przeciwko nam jakaś machina, której nie rozumiemy i z którą trudno nam walczyć – mówi Mariusz Cyrankiewicz, przedstawiciel stowarzyszenia, cytowany przez Radio Zet.
Według farmaceutów problem dotyczy sprzedaży leków do przychodni, które w latach 2015–2018 prowadziły również hurtownie. W tamtym czasie było to zgodne z prawem. Obecnie GIF interpretuje te transakcje jako sprzedaż hurtową, co prowadzi do cofania zezwoleń na działalność apteczną.
Apteki brały udział w nielegalnym handlu lekami
GIF odpiera zarzuty i podkreśla, że apteki, którym odebrano zezwolenia, „ponad wszelką wątpliwość brały udział w odwróconym łańcuchu dystrybucji”. Zdaniem inspektoratu sprzedaż dużych ilości leków do przychodni stanowiła obejście przepisów, a niektórzy właściciele aptek mogli działać świadomie wbrew prawu.
Według GIF, w latach 2024–2025 podjęto już 30 decyzji cofających zezwolenia na prowadzenie apteki, a kolejne ok. 60 spraw jest w toku. Inspektorat argumentuje, że apteki powinny prowadzić sprzedaż detaliczną, a nie hurtową.
Czy grozi nam kryzys w dostępie do leków?
Mniejsza liczba aptek oznacza gorszą dostępność leków dla pacjentów, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Farmaceuci podkreślają, że w czasie pandemii stali „na pierwszej linii frontu”, a teraz są karani za dawne decyzje.
Ministerstwo Zdrowia na razie nie zajęło jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Wiadomo jednak, że Stowarzyszenie „Apteka Zamknięta” zwróciło się do Ministry zdrowia Izabeli Leszczyny o interwencję.
Źródło:
- Radio ZET

